|
|
|
|
|
|
| Odpowiadasz na komentarz: |
| Właściwie to to zdjęcie przypomina mi jedno zdarzenie z mojego życia. Miałam jakieś 19 lat, uczyłam się w ogólniaku, słuchałam punka, żyłam w stanie wojny z rodzicami. Do tego lubiłam trochę poprowokować wyglądem. Zrobiłam sobie wtedy miniówę z dziecinnego żarówiasto-czerwonego sweterka, która okazała się być nie do noszenia :-). Obłędnie unosiła się do góry... a ja zawsze szybko chodziłam, stawiając ogromne, niemalże siedmiomilowe kroki. Wtedy też gdzieś pędziłam. Miałam podebrany ojcu wojskowy bawełniany podkoszulek, oczywiście błyskawicznie przefarbowany w punkowskie zacieki, wyżebrany od ojca wojskowy ręcznie wyćwiekowany w jakieś wzory pas i tą miniówę, którą co parę metrów musiałam pociągać w dół, aż w końcu miałam tego dość i centralnie na środku mojego miasta, na wiadukcie "zderzyłam się" z jakimś facetem idącym z naprzeciwka, który zagapił się na te moje długie, opalone, smukłe nogi, całe do wglądu. Olałam sprawę i nie obciągnęłam mini w dół, by stworzyć jakieś pozory porządności. Jak mnie mijał spojrzał mi w twarz, ja patrzyłam mu cały czas... a byłam wtedy tak wkurzona na tą pieprzona spódnicę, życie, nie wiem co jeszcze, że rzuciłam mu takie wyzywające, niepokorne spojrzenie jak ma moim zdaniem ona. Takie spojrzenie jakie może mieć tylko młoda, zgrabna dziewczyna, zdająca sobie sprawę jak działa na facetów jej ciało, a jednocześnie mająca do tego dość olewające podejście. Jak zobaczyłam okładkę Xenny to zwróciłam uwagę właśnie na to spojrzenie i tą uniesioną sukienkę. kołatało mi się, że znam to... lato, cholerny wiadukt, czerwona mini i mój bunt, który nie mija. |
| Napisany przez alfa |
|
|
|
|
|
| |
|
|
© 2007 Biblioteka Analiz Sp. z
o.o.
Serwis
optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2 |
|