Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Złam prawo - fragment części II
2. Mrówa-punkówa
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Disorder i ja
7. Kolejny projekt okładki
8. Kabotyn Rotten, Sex Pistols dziady
9. Sylwia
10. Jarocin 2008
Wydawnictwo Jirafa Roja
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Xenna Moja Miłość
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Piątek, 12 Lutego, 2010
Git rock
Iguana imodelski@wp.pl
fantastyczna informacja:Dze zniecierpliwieniem czekam:P a wraz ze mną tysiące fanów!!na aktualną pogode ta info grzeje jak żywiec porter.pozdrawiam!
Wtorek, 9 Lutego, 2010
Odlotos
Iguana imodelski@wp.pl gg 6337350
komentując ostatnią książke napisałbym to co piszę po każdej z kolejnej Autora: It Rocks!! Jest naprawdę fantastyczna... Jednak jest za krótka, mam nie dosyt... Ale koncze już narzekanie! A tym którym się ta twórczość nie podoba: Chuj w dupe ze szkłem, żeby nie było za przyjemnie:P jak mawiała Xenna :D
Autor: Dzięki za wszystkie miłe słowa jakie od was dostaję na temat nowej książki, tym bardziej ważne dla mnie, że nie byłem pewien jak ją przyjmiecie, w końcu trochę się różni od tamtych... Carry on! Nie ma wyjścia, biorę się chyba za pisanie następnej.
Piątek, 5 Lutego, 2010
z subsowym pozdrowieniem
Szaja
Pozdro z warszawskich U.K Subsów. Nigdy nie spodziewałbym się po starym bywalcu Fabryki, że się zapuszcza w takie zaprzedane systemowi rejony.
Autor: Toteż zapuszczam się tylko w sytuacjach wyjątkowych :)
Piątek, 5 Lutego, 2010
W kwestii promocji
Anna
Rozpoczęłam już kampanię reklamową. Podsunęłam twoje książki do czytania i czekam na opinie. Są ferie to wiara będzie czytać... mam nadzieję :P
Autor: wielkie dzięki :)
Piątek, 5 Lutego, 2010
Jak dobry offowy film
Anna
Łyknęłam "Złam Prawo" jak młody pelikan. jak zwykle świetnie napisana. Zwłaszcza podobało mi się nawiązanie do Krzysia Isztara...
Trochę męczy mnie ten dead metalowy klimat. Lepiej jednak pasuje do Ciebie punk. Tak jak napisałam w tytule. To świetny scenariusz z nie mniej świetną scenografią.
Nawiązuję do filmu bo wczoraj czytałam skrypt sztuki, która będzie wystawiona w maju w naszym Per Se teatrze, przez 17latka. Podobny klimat - piekielny - podobna scenografia i wszechobecne zło. Lubisz wiosnę więc może przyjedziesz na premierę. Wyślę zaproszenie.
Lubię Cię "Stary punku") Ile każesz czekać na następną powieść?
Pozdrawiam ze Słonecznego Płocka:)
Autor: thx młody pelikanie ;p
Zrób promocję "Złam prawo" przy okazji premiery sztuki to na pewno wpadnę do Płocka, bo wybieram sie tam jak sójka za morze... wstyd powiedzieć, ale chyba już ponad 2 lata nie byłem :(
Następną chciałbym napisać na styczeń 2011, ale czy się uda? cholera, nie wiem, ta mnie sporo zdrowia kosztowała i nie jestem pewien czy mam siłę pisać po 10h dziennie, ale to zdecyduję jak wiosna przyjdzie.
pzdr
Środa, 3 Lutego, 2010
Xenna film
Marta (disney)
Chciałam się jeszcze zapytać czy Xenna wyjdzie jako film?
Autor: są takie plany (wciąż nie ma reżysera...) http://www.xenna.com.pl/xenna_na_ekranie_762.html
Wtorek, 2 Lutego, 2010
Xenna...
Marta (disney) barry6661@gmail.com
Pierwszy raz słyszałam o Xennie jak byłam w 2 kl gim. Wtedy bawiły mnie te teksty... Teraz jestem w 3 gim i... Przestały mnie bawić, a zaczęłam rozumieć wszystko inaczej! Ta książka jest po prostu cudowna! Ciekawi mnie tylko jedno... Napisał pan o swoich przeżyciach czy po prostu przypadkowo wymyślił pan postaci i ich przygody. Hmmm... Czekam na zakończenie Xenny :) Może losy jej i jego się jeszcze spotkają i będą szczęśliwi? :) Pozdrawiam!
Autor: Oj, raczej się już nie spotkają... za daleko, za daleko :) Cieszę się, że Ci się podoba, zapraszam do lektury najnowszej książki.
Czwartek, 31 Grudnia, 2009
wyje**ne w kosmos
monika
Znajomi długo smęcili mi o "Xennie'', ale jakoś nie było czasu na zabranie się do lektury. Będąc ostatnio w empiku, znalazłam ''Melanże'' . Książkę przeczytałam w ciągu jednej nocy. Jest naprawdę świetna. Nie jest to kolejna książka która ma za zadanie chronić młodzież przed używkami itp. ''Melanże'' po prostu ukazują młodemu człowiekowi życie z innej strony. Dla niektórych tej gorszej. Jednak czy można określić co jest dobre, co złe? Nie sądzę. Każdej indywidualnej osoby odpowiedź będzie inna. Ja tak to widzę.. Żałuje, że nie zaczęłam przygody z Pana książkami od ''Xenny''. Czas odwiedzić księgarnię ;)
Niedziela, 20 Grudnia, 2009
Melanże
Ashleeey
Uwielbiam czytac Twoje/pana ksiazki. Sa po prostu niesamowiste. Mimo tego ze punk rocka sluchalam tylko przez jakis czas (zazwyczaj slucham rapu) to jestem pelna szacunku i wrazenia. Pochlaniam te ksiazki w ciagu doslownie kilku sekund. Zaczelo sie od Xenny. Kazdego roku kiedy jestem w PL kupuje nastepna :) Teraz czekam na 'Zlam Prawo'. Fragmenty sa po prostu niesamowite. Mam nadzieje ze takich ksiazek bedzie wiecej bo od tego zaczela sie tak szczerze mowiac fascynacja tym wszystkim. Mimo tego ze pierwsza ksiazke przeczytalam w wieku 15 lat to nie czytalam jej jak na taki wiek przystalo. Nic nie budzilo we mnie obrzydzenia czy innych negatywnych uczuc. Po kazdej ksiazce czekam az bedzie nastepna i nastepna. Twoje powiesci sa po prostu czyms co czyta mi sie najlepiej. W pewnym sensie uosabiam sie z tymi dziewczynami. W pewnym sensie sa podobne. I chcialam jeszcze napisac ze mimo tego iz moj chlopak nie mial z punkiem nigdy doczynienia to Melanze pochlanal w ciagu paru godzin :) za co dziekuje bo to chyba jedyna ksiazka ktora w calosci przeczytal ;p Pozdrawiam no i czekam na nastepne powiesci :)
Autor: To namawiaj chłopaka żeby czytał więcej! :)
Wtorek, 10 Listopada, 2009
dezerter, usa
stroszek
te 2 tematy, faworyty Autora, poruszam bo: 1. dezerter w koncu zagral w stanach, pare dni temu 2. wyswietlane przeklady tekstow byly mojego autorstwa wiec np "szwindel" uwidocznil sie tak: they will raise for themselves a hero’s monument they will pick a new prime minister they will create a new system of politics they will be proud that it is democratic once again they get a new swindle set once again they want to get in your head you can’t always have your ass mowed down don’t let them kill you – stay alive! They pester you and make phony smiles They have the authority, they take lives They are strong because they have the guns They want to kill, those motherfuckers We know all about war by now False order has to be modified We don’t want your wisdom We don’t want a phony freedom salutacje, stroszek
Piątek, 18 Września, 2009
xenna
to tylko j(a) ujciwdupe27@wp.pl
xenna wpadła mi w ręce rok temu. Od tamtej pory zupełnie inaczej postrzegam świat alkoholizmu. Nie zaś jak wyuzdanych meneli z pod sklepu lecz jako poukładanych, zdolnych ludzi którzy zgubili jakąś część własnej opowieści życiowej...
Autor: Trochę idealizujesz bo w rzeczywistości bywa i tak, i tak...
Czwartek, 3 Września, 2009
Xenna...
ania aniabia@op.pl
Właśnie skończyłam "Xenne" i jestem zmuszona przyznać, że jest fenomenalna. Dialogi, fabuła, czasem wręcz slangowy język, wszystko to tworzy ciekawą całość. Zdaje mi się, że książka ma w pewnym sensie za zadanie uświadomić czytelnikowi do jakiego czasem stopnia jesteśmy w stanie odgrodzić sie od tego co istotne, odgrodzić sie od miłości, a właściwie to nie tyle odgrodzić się, co zwyczajnie ją odrzucić. Ze względu na...wygodę, a może tak naprawne ze względu na strach...
Wtorek, 21 Lipca, 2009
Melanże...
ania
A to zajebiście, może kiedyś sprobuję...:p Ciekawa jestem, co Autor miał na myśli pisząc zakończenie "Melanży z Żyletką". W jakim wtedy był świecie. Czy to nie było zbyt niebezpieczne? Kroczenie między swego rodzaju psychozą, a racjonalnością...
Autor: Zakończenie "Melanży" miało być swego rodzaju złośliwym żartem i naprawdę dobrze się bawiłem, kiedy je pisałem, najwyraźniej mam makabryczne poczucie humoru (też po dziadku). Symbolikę tego zakończenia zacząłem interpretować dopiero później i mówię chyba na ten temat gdzieś w wywiadach, kóre można znaleźć na stronie.
Wtorek, 21 Lipca, 2009
Melanże...
ania
Dzieła wybitne, czyli np. trylogia Sienkiewicza? Nie znam osobiście żadnej osoby, która cztałaby z własnej, niepszymuszonej woli "Potop" chociażby... Książka nie umrze doputy dopuki jest czytana choćby przez jedną małą osóbkę. Poza tym co właściwie rozumiemy przez sformułowanie "dzieło wybitne"...? A jeżeli chodzi o pisanie to musi być coś pięknego. Jak narkotyk. Podobnie jest z czytaniem, kiedy czyta się daną książke, jest się przez krótką chwilę w innym świecie. I to jest... zajebiste, haha :p
Autor: To prawda, że można być w innym świecie, a kiedy się pisze książkę to nawet przez dłuższy czas :) Pisanie całkiem fajnie zastępuje używki - odlatujesz i nie masz potem kaca :)
Wtorek, 21 Lipca, 2009
Disorder i zabawa
Last Rocker
Widzę, że tu się pisze o poważnych rzeczach, a ja odebrałem ksiązkę "Disorder i ja" jak zaproszenie do zabawy - zbiór bardzo śmiesznych opowiadań, szacun dla pana Autora za poczucie humoru.
Autor: poczucie humoru to mam po dziadku, a mruk z niego, że szkoda gadać (to i nie gadam), a opowieści z "Disordera" chyba nie wszystkie takie śmieszne, choć miało być faktycznie zabawnie... a wyszło jak wyszło: słodko-kwaśnie :)
Wtorek, 21 Lipca, 2009
...
ona
Nie tylko faceci boją się postawienia pod murem. Kobiety też się tego boją. Gdy po wspólnej nocy, on zaczyna snuć plany na przyszłość, to siłą rzeczy rodzi się potworny lęk...
Znam wiele kobiet które są same, bo taki jest ich indywidualny wybór. Doskonale je rozumiem. Czasem nie jest łatwo być samej z sobą, a co dopiero z drugim, czującym człowiekiem...
Autor: Bo to nie kwestia płci.
Niedziela, 19 Lipca, 2009
Melanże...
ania
Raczej nie zgorszenia, a tak opisywanego życia. Życia bez granic, bo wszystkie zostały zatarte, a może nawet zatracone. Zresztą zgorszenie to pojęcie względne. Nie zgorszyła mnie ta książka. Nie zachwyciło mnie opisywane w niej życie, rodzaj życia. Zachwyciła mnie historia oraz styl pisania... Sądze, że sukces nie osiąga swojego apogeum wtedy, gdy nie znające życia małolaty podniecają się dobra książką. Osiągnie je, jak te same małolaty za 10-20 lat wrócą do tej książki i wtedy dopiero będą w stanie obiektywnie ocenić książkę, na podstawie swoich własnych doświadczeń i kiedy za te kilkadziesiąt lat stwierdzą, że książka jest jeszcze lepsza niż im się wydawało wcześniej...
Autor: Oczywiście będzie mi miło jeśli ktoś moje książki za ileś tam lat będzie jeszcze chciał czytać, choć wcale nie jestem tego taki pewien. Długo żyją tylko dzieła wybitne, a moje takie nie są, właściwie to piszę dla samej radości pisania, przyjemności z odizowania się na dłuższy czas od rzeczywistego świata, bo kiedy piszę, przebywam wyłącznie w świecie moich bohaterów. Pisanie książki jest jak egzotyczna podróż.
Sobota, 18 Lipca, 2009
(odp.) Melanże...
tekila
Nieprzeciętny pisarz zachwyca bojące się zgorszenia małolaty! Ot i Twój sukces osiąga apogeum! Sorry, nie mogłam się powstrzymać ;D
Sobota, 18 Lipca, 2009
Melanże...
ania aniabia@op.pl 2561448
Ja trafiłam na Pana książki tylko i wyłącznie dzięki Pana synowi. Tak się złożyło, że chodziłam z Nim w 2007-2008 do jednej klasy. Któregos dnia pokazał mały kartonik prezentujący "Xennę". Potem trochę poczytałam o samej Pana twórczości, ale nie zdecydowałam się po nic sięgnąć. Bałam się, że wystarczająco nie dorosłam (miałam wtedy 16 lat) i nadal się tego boję... Jednakże postanowiłam zaryzykować i kupiłam "Melanże z żyletką". Przeczytałam. Przetrawiłam. Jestem zachwycona. Jest taka oryginalna. Bardzo podobają mi się dialogi... Przepraszam, trochę się rozpisałam... Gratuluję talentu i pomysłowości. Przeciętny pisarz nie napisałby takiego zakończenia. ps. Niezwykle miło byłoby mieć kiedyś Pana autograf... :)
Wtorek, 7 Lipca, 2009
I ja też odpowiadam.
mrocznaJa
To już nie wiem co gorsze: lęk przed bliskością czy lęk przed samotnością? Wychodzi na to, że główny bohater chroniąc się przed samotnością gonił za tymi wszystkimi kobietami "iluzjami", a kiedy miał szansę znowu być z kobietą swojego życia, to dopadł go o wiele gorszy dla niego strach przed bliskością. Faceci, i tym się różnicie od kobiet, które boją się bycia samym.
Autor: Samotność jest niejako rozpoznana, więc nawet jeśli bywa dotkliwa, to jakże bezpieczna. A drugi człowiek to żywioł, czasami można sobie poradzić z żywiołem, czasami się ginie.
Niedziela, 5 Lipca, 2009
powrót.
mrocznaJa
Xennę po raz pierwszy przeczytałam (w kilka godzin) rok temu, w kwietniu. Co do książki miałam mieszane uczucia. Drugi raz sięgnęłam w tym roku w maju o dziwo z wielką przyjemnością, kilka razy jeszcze do niej powracając. Wcześniej w książce tej wszystko mnie drażniło. Zrozumialam, że do niej po prostu trzeba dojrzeć. No i się trochę uzależniłam od Xenny xD W każdej kobiecie jest coś z tytułowej bohaterki, i ja w sobie zauważam wiele podobieństw do niej, i nawet ta szalona miłość mi się podobała ehhhhh.......
Autor: Nie wiem czy w każdej kobiecie jest coś z Xenny? Ja myślę, że to nieprawda. Miłość może szalona, ale jakże niebezpieczna, nieostrożna... Myślę, że problemem Xenny było to, że nie dostrzegała lęku u swojego partnera, nie dawała mu wytchnienia, brakowało jej cierpliwości, chciała go postawić pod ścianą, a większość mężczyzn tego nie lubi. No a bohater się miotał - chciał ale się bał, mówiąc w największym uproszczeniu i taka to była ich tragedia. Pewnie dość pospolita zresztą. Czytelnicy koncentrują się na miłości, na seksie, na wulgarności niektórych scen, ale przecież tak naprawdę każda z moich książek opowiada - w inny sposób - o lęku przed bliskością.
Czwartek, 2 Lipca, 2009
odpowiedź
Mores
Przepraszam, wiem, że nie jest to miejsce do dyskusji lecz jedynie do wyrażenia opinii co do twórczości autora, ale nie mogę się powstrzymać od ustosunkowania się do odpowiedzi autora tym bardziej, że poświęcił mi tyle czasu i miejsca. Bazar Różyckiego to relikt przeszłości,miałem na myśli lata 80/90. Teraz to już ciężko to nazwać bazarem,bez babci od obiadów, cinkciarzy, cwaniaków, złodziei i straganów wypełnionych zachodnim "dobrem" (lewa strona Wisły zaopatrywała się na Polnej a reszta świata na Różyku). Co do dzielnic to w tamtym czasie cała Warszawa należała do nas... a w szczególności (poza własną pragą oczywiście) Żoliborz, Śródmieście, Mokotów, Bródno, Wola, kawałek Ochoty, zajebiste Powiśle itd. no i peryferia, ale z racji położenia bardziej w stronę Wołomina niż Pruszkowa.
Pewex na dzielnicy nazywało się kolokwialnie Pekiem i istniały one przynajmniej do połowy lat 90, z tym, że już nie trzeba było posiadać dewiz ani bonów NBP. Co do cen i asortymentu to już głowy nie dam, gdyż głowa zawsze była zamulona, ale jedno co pamiętam to zachodnie papierosy (pięknie aromatyzowane np.Lexington) i jak nam się wtedy wydawało wina dobrych marek. Wódkę to pamiętam Żytnią i Wyborową a później exportowy hit Polonaise.
Przepraszam raz jeszcze że pozwoliłem sobie na tą dygresję ale jak już poprzednio wspomniałem, po tak wspaniałej lekturze ogarnia mnie sentyment do tamtych czasów... tak pięknych... i beztroskich... Pozdrawiam gorąco
Mores
P.S. Panie Łukaszu kiedy następna powieść, ponieważ pomimo upływu lat człowiek tkwi jedną nogą w praskim świecie, gdzie panowały (mores) zasady, ład i porządek w hierarchi. Po przeczytaniu wszystkich tytułów wziąłem się za Włochatego, no ale z racji gatunku to nie to. Niestety Tyrmand ani Grzesiuk nic już nie napiszą więc można liczyć tylko na Łukasza Gołębiewskiego "Disordera",że napisze jeszcze coś z przełomu lat 80/90 dla mojego pokolenia, ku chwale wszystkim buntownikom przemian komunistyczno-demokratycznym, żulom, żulikom i zwykłym pijaczkom tamtych czasów, bez otępiającej i ogłupiającej wszechobecnej elektroniki. Dziękuję.
Autor: No ładnie, ku chwale żulikom :) Ale, ale masz przecież Marka Nowakowskiego, nikt lepiej od niego nie opisuje ginącej łobuzerskiej Warszawy... Nowa powieść pt. "Złam prawo" będzie w styczniu 2010. Akcja rozgrywa się w latach 80. na Żoliborzu, a potem już współczesność, też w Warszawie, kończy się na Ząbkowskiej :) Najmniej "warszawska" była "Xenna" ale głównie dlatego, że unikałem łatwych do identyfikacji lokalizacji, no i wplotłem wątki podróży.
Czwartek, 2 Lipca, 2009
Xenna, Żyleta, Disorder i ja... to ja
Mores
Ach co to za gość... Szczerze Wam powiem iż nie sądzę aby Pan Łukasz miał taką wyobraźnię aby stworzyć taką trylogię... niczym nieodżałowany Stanisław Lem. Powiem Wam jedno, na lekturę trafiłem przypadkowo ale po przekartkowaniu stwierdziłem że to jest to (wychowany na pradze i lekturze Tyrmanda i Grzesiuka) zatraciłem się w lekturze i mogę śmiało stwierdzić z ręką na sercu iż 80% sytuacji opisywanych przez Pana Gołębiewskiego przeżyłem na własnej skórze, więc śmiem twierdzić iż nie jest to do końca fikcja literacka, a powiem więcej czytając opisy, miejsca i sytuacje utożsamiam się z nimi i oczami wyobraźni rozglądam się po sali wypatrując Disordera przy barze z kuflem piwa lub szklaneczką whisky (złotej tekili) czuję się o 20 lat młodziej, jakbym przeżywał deja wu. Wybaczcie bezład myśli i wypowiedzi lecz ciężko zebrać myśli po nastym browarze, które jest obowiązkowe (w moim przypadku) do tej lektury.
Konkluzja:
Troszkę mi brakuje tylko podań z Mokotowa (górnego i dolnego) oraz szwindli bazarowych (Bazar Różyckiego). Gdzie się jadało obiady od babci (flaki, pyzy gorące, flaszka, alpażka, browarek), brak trochę wątków kryminalnych no i nie ma mowy o Pewex-ie gdzie się robiło zakupy po udanym sztosie.
Reasumując:
Pan Łukasz Gołębiewski jest człowiekiem znającym zajebiście życie albo jest ponadczasowym geniuszem. Gorąco polecam lekturę...
Pozdrawiam
Mores
Autor: Dziękuję, zajebiście przyjemne to, co piszesz. Geniuszem nie jestem, ale szwędam się tu i ówdzie i podglądam :) Bazar Różyckiego... byłeś tam ostatnimi czasy? Bo tego starego klimatu dawno nie ma, nawet w trzy karty już nikt nie gra, sprzedają garnitury i suknie ślubne, czasem ktoś zaczepi oferując kradziony zegarek lub podróbkę rolexa. Mokotów znam słabo, to i nie mogę o nim pisać, moje klimaty to Żoliborz-Śródmieście-Praga. Mokotów, na którym mieszka mój dziadek, i na którym sam przez krótki czas mieszkałem, zawsze wydawał mi się dzielnicą zbyt snobistyczną aby się tam zapuszczać. A masz rację, że wiele z tego, o czym piszę, przeżyłem na własnej skórze. O Peweksie nie piszę, bo opisuję lata 90., kiedy Peweksy utraciły swoją magię luksusu importowanych papierosów, dżinsów itp. Ja do Peweksu chadzałem głównie po wódkę pszeniczną, była po 75 centów (wiem, nie do wiary!) płaconych w bonach NBP (taki polski ekwiwalent dolara, na czarnym rynku tańsze niż prawdziwe dolary). Ta pszeniczna była ohydna, ale tańsza niż wódka w zwykłym monopolowym.
Środa, 24 Czerwca, 2009
bezimienny bohater i Xenna?
chodnikowa chodnikowa@gmail.com
witam,
hmm jakby tu zacząć... Chyba nigdy nie byłam zbyt dobra ani w pisaniu, ani w określaniu przeżywanych przeze mnie emocji. Więc może krótko i zwięźle... Z tego miejsca chciałabym Panu Łukaszowi podziękować za "Xennę", za możliwość urozmaicenia literatury podmiotu w prezentacji maturalnej. Bo to też "Xennie" zawdzięczam zdaną ustną maturę :) pozdrawiam, chodnikowa
Autor: No proszę! Nigdy bym się nie spodziewał, że taka historia może być wykorzystana na mauturze :)
Powodzenia i czekam na pracę magisterską o Xennie :)
Poniedziałek, 1 Czerwca, 2009
W Tym Dniu tak uroczystym.....
Anna
Szampańskiej zabawy na Karuzeli Zycia, wszystkim Dorosłym i Nieletnim Dzieciom Zyczę:)
Środa, 8 Kwietnia, 2009
Literatura autodestrukcji czyli "Disorder i ja"
Anka Czyrska
Bajki o alkoholizmie są nam znane; różne stereotypy picia, jak rodzi się stan bycia alkoholikiem. Wszystko mamy jednak z naukowego punktu widzenia, który często do nas nie przemawia. Wolimy praktykę. Tymczasem Gołębiewski potrafi zespolić ze sobą świat filozofii i alkoholu. Jesteśmy wraz z nim w tej krainie, powieść działa jak narkotyk, "przepiłam ją" w ciągu dwóch dni i bardzo, bardzo szkoda.
To ostatnia część trylogii. Tym razem nie ma konkretnej bohaterki, w którą bohater jest uwikłany. Jest uwikłany w siebie. Na początku nawiązuje nawet do Charlesa Bukowskiego i myślę,że jest bardzo zblizony do tej postaci. Kobiety w życiu głownego bohatera bywają obiektami krótkotrwałych fascynacji, jedna bohaterka nawet umiera. Ma też nieszczęśliwe fascynacje. Pozornie realny świat pokazuje nam jak daleko możemy upaść, jest to pewien rodzaj literatury autodestrukcji. To najbardziej przyciąga, przyciąga też historia - lata 90., Polska, o której warto przeczytać. Inny punkt widzenia, autodestrukcja, która prowadzi także przez poezję. Gołębiewski nawiązuje nawet do spotkania z poetą Jackiem Podsiadło. Mamy więc totalny zarys, podsumowanie, specyficzną ironię wobec przeszłości, wpływ Bukowskiego a może samego autora. No bo po co porównywać twórców?
Niedziela, 1 Marca, 2009
Gabryś i ja
stroszek dmszo@aol.com
Gabryś przybył wieczorem. Pod koniec lutego. Miał irokeza w nieokreślonym kolorze. Od tamtej pory, leży u mnie w mieszkaniu. Czasami rzyga, czasami robi pod siebie. Czasami płacze.
Ma 3 i pół kilo, i 58 cm dlugości.
Jeszcze nie umie czytać, więc autor książek będzie olany - ale i tak zapraszam. pozdrowienia, stroszek.
Autor: gratulejszyn :) ucz czytać dzieciaka
Środa, 28 Stycznia, 2009
Disorder i ja
Kuba Wicher arkona_group_btl@wp.pl www.souaczpark.poznanskirap.com
Lata 90-te wspominam zarówno z sentymentem, jak i z przymrużeniem oka. Był to okres wczesnego i tandetnego kapitalizmu. To gorący czas łapczywego pochłaniania wszelkich towarów i trendów z Zachodu tak, aby najeść się na zapas, aby nadrobić 50 lat niewoli i braku wyboru. Zamiast octu tony świecidełek, disco zamiast dancingu, okulary słoneczne i złote zegarki z kalkulatorem „Montanna”, które zwiększały szanse mężczyzn u partnerki. Pamiętam, jak wtedy zbierało się papierki od gum do żucia i kolorowe opakowania po batonach, co dzisiaj wydaje się nam być rzeczą totalnie absurdalną i możliwą tylko gdzieś w krajach Trzeciego Świata, gdzie murzyni trzymają kałachy, piją Coca-Colę, nie umieją pisać i nie wiedzą, że ziemia jest okrągła. Tak więc, trochę magiczne w swojej tandecie realia stanowią tło dla bohaterów najnowszej powieści Łukasza Gołębiewskiego ”Disorder i Ja”: dwóch życiowych wagabundów, którzy od nudnego ustatkowania się i zapuszczenia korzeni wolą wieść pełne wrażeń życie z dnia na dzień. Próbują znaleźć równowagę pomiędzy hedonistyczną autodestrukcją na morskich falach beztroski a chwilami trzeźwości w portach należących do systemu, który ich otacza i nolens volens determinuje. Jednakże owe chwile stabilizacji ograniczają się tylko do regeneracji sił i zebrania funduszy na kolejne wojaże po bezkresnych oceanach (alkoholu). Stąd, co jakiś czas bohaterowie kalają się pracą, a nawet wszywają sobie esperal, by popijając piwo bezalkoholowe czekać, aż ów intruz straci swoją moc..
Powieść Gołębiewskiego jak zwykle pełna jest ekstremalnych przygód: seks, alkohol, imprezy, odjazdy i przegięcia. Jest to kolejna próba znalezienia tej Idylli romantycznych awanturników, którzy gdyby dzisiaj żyli mieliby gdzieś kryzys, indeksy giełdowe czy kłótnie premiera z prezydentem o samolot i agentów. Tylko u Gołębiewskiego znajdziemy bohaterów, którzy zamiast wędką łowią ryby granatami ręcznymi, wyrywają stare nadziane pasztetówy z baru, aby im zajebać butelkę dobrej whisky albo kradną spod bloku fiata 126p prosząc jego właściciela o popchnięcie, bo nie chce zapalić. Książkę, jak zwykle u Gołębiewskiego, czyta się w jeden wieczór, jednym tchem i naprawdę polecam ją, zwłaszcza tym, którzy są przepracowani i zmęczeni życiem, którzy są zagonieni w robieniu kariery, aby poprzez terapię szokową w postaci alternatywnego wymiaru rozrywki i spełnienia nieuświadomionych pragnień mogli łatwiej znaleźć balans między życiem a śmiercią ...za życia.

Kuba Wicher
Autor powieści "Souacz Park i klątwa alkajdy" oraz "Trzecia Rzeszapospolita"
współautor tekstów zespołu Włochaty, prezes stowarzyszenia artowego "Kreatywy"
Autor: Dzięki Kuba! Do zobaczenia na koncertach Włochatego.
Wtorek, 20 Stycznia, 2009
Do Agnieszki
Anna
To możemy sobie pisać do usranej śmierci kochana albo napisać po prostu, że to ironia w nawiasie (ironia):)
Wtorek, 20 Stycznia, 2009
Do Anny
agnieszka
to nie diagnoza, to ironia... branie słów dosłownie znacznie zubaża przekaz
Wtorek, 20 Stycznia, 2009
Do Agnieszki
Anna
Dziękuję, już to przerabiałam. I dumę i uprzedzenie. Horrorów nie oglądam. Dzieki za diagnozę
Poniedziałek, 19 Stycznia, 2009
re: "komentarz to syf"
agnieszka
Psychopaci, rytualne morderstwa... Anno, a może to zgubny wpływ zbyt dużej ilości przeczytanych/obejrzanych horrorów... :P W takim wypadku być może lektura poczciwej Jane Austen Tobie też by dobrze zrobiła - uspokoiła, pozwoliła na kontemplację zagadnień dumy i uprzedzenia ze szczególnym naciskiem na to drugie.
Poniedziałek, 19 Stycznia, 2009
Xenna i Melanże
Providence
Jak dla mnie to obydwie książki są świetne, jasna, że opisują syf - szczególnie może "Melanże z Żyletką", gdzie są takie sceny z ulicznicami, z matką bijącą dziecko itp., ale to w ogóle nie przeszkadza, przecież świat jest także brzydki, ważne że autor jest bardzo sugestywny, że te książki są szczere, no i przemawiają do wyobraźni. Poza tym dobrze się je czyta. Czekam niecierpliwie kiedy u mnie w Empiku będzie "Disorder".
Autor: mam nadzieję, że jednak nie tylko opisują syf... :/
"Disorder" chyba w Empiku od jutra... dokładnie nie pamiętam.
Poniedziałek, 19 Stycznia, 2009
komentarz do syf
Anna
z tą psychologią... gdzieś przeczytałam. O psychologach to jest moje zdanie, akurat takich przyszło mi poznać. Do psychiatrów nic nie mam i nie chcę mieć puki co:)
Poniedziałek, 19 Stycznia, 2009
komentarz do syf
Anna
Brawo!!!!! Uważam, że to napochlebniejsza recenzja. W końcu książka wywarła odpowiednie wrażenie z użyciem odpowiednich słów. Czy ktoś powiedział, że miała się podobać? jest poprawnie napisana (chuj przez ch), o niepoprawnych ludziach i zjawiskach. W naszym kraju nie ma psychologów. Są za to psychopaci mianujący sie psychologami. Łukasz z tego co wiem studiował rok na psychologii i zdaje się, że trafił z tematem. Jego książki to syf, który dzieje się obok nas. Kto nie chce niech nie patrzy.
Autor: Nie studiowałem nigdy psychologii. Ale też nie uważam, że nie ma w Polsce psychologów, są tylko psychopaci. Mój brat stryjeczny jest psychologiem, nawet jakąś poważną książkę na ten temat popełnił i psychopatą nie jest :) Faktycznie w "Melanżach" pada stwierdzenie "psychiatrzy to idioci", wykorzystane potem w recenzji przez Masłonia, ale to nie jest moja opinia o tej dziedzinie wiedzy, a jedynie wyrwane słowa bohetrki mojej książki. Osobiście nie mam nic do psychiatrów, mam nadzieję, że podobnie jak psychoterapeuci są w stanie wielu ludziom pomóc. Generalnie to ja wierzę w "inżynierię" mózgu, że to się daje jakoś tam składać jak się popsuje...
Poniedziałek, 19 Stycznia, 2009
Komentarz do syf
Anna Holygrunge@o2.pl
Brawo!!!!! Myślę, że to jednak pochlebna recenzja. Książka wywarła odpowiednie wrażenie. Książki Łukasza to syf, Który dzieje się w nas i obok nas. Kto niechce niech nie patrzy. Nikt nie powiedział, że ma się podobać, wypominanie niespełnionego gwiazdorstwa nie na miejscu. Z tego co wiem Łukasz studiował rok na psychologii i myśle, że trafił z tematem. Autorowi "Syfu" polecam "Dumę i uprzedzenie", "Rodzne Połanieckich" - Tam wszystko jest ładne. (piszę drugi komentarz bo pierwsz chyba nie wszedł a szkoda)
Sobota, 17 Stycznia, 2009
syf
luj
Xenna - ksiazka kaszanka jakich mało. autor nie ma nic ciekawego do zapropononowania i jest kolejnym przykladem krytyka co sie zabiera za pisanie ksiazek. frustraca, nedza i mentalna pustynia. silenie sie na napisanie ksiazki kultowej dla pankow ze sceny niezaleznej. wolalbym przeczytac ksiazke w innym wydaniu o tym "pokoleniu". a pan lukasz do psychologa, moze pomoze mu uporzadkowac niespelnione "gwiazdorstwo" na ktore sie nie zalapał na scenie. ps. swietna recenzja tej ksiazki w "innym swiecie" numer ktorys - polecam.
Autor: oczywiście zawsze wolę czytać, że Wam się moje pisanie podoba, ale rzecz jasna nie ma takiego, który by każdemu dogodził :) Recenzja z "Innego światu" - pisane w podobnym do "luja" duchu - dostępna jest na tej stronie, jak wszystkie recenzje.
Piątek, 9 Stycznia, 2009
Koncerty w Bydgoszczy i Toruniu
S(E)KI kruczyszpon@interia.eu
::PRAWDZIWA SCENA PODZIEMNA - sobota 10.I.2009:: dodano: 0000-00-00 zapraszamy na koncert w ramach Prawdziwej Sceny Podziemnej sobota 10 stycznia 2009 godz: 18:00 wejscie darmowe PSP to niezależna inicjatywa muzyczna, która nie jest związana z żadną agencją koncertową, czy wydawcą. Podczas koncertów grać będą zespoły z Bydgoszczy i okolic, zawsze za free. Będziemy też zbierać pieniądze na cele charytatywne. Jako pierwszy wybraliśmy dom dziecka w bdg. zagraja: KAZAN myspace.com/kazanpl IXION myspace.com/ixionx KONTAGION myspace.com/kontagionpl CHILDREN CRY myspace.com/childrencry1 Mamy prośbę: szukamy wolontariuszek, tzn miłych kobiet :), które pomogłyby podczas koncertu w zbiórce kasy na dom dziecka. kontakt na gg: 2094918 lub na mejla maciasfnc@o2.pl
Sobota, 13 Grudnia, 2008
Cdn.Dublin
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
Szkoda, ale jak będzie Pan się wybierał do Dublina, to proszę dać znać, pozdr.
Piątek, 12 Grudnia, 2008
cdn Dublin
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
No cóż, recesja dotknęła i książki;) jest tu jedno miejsce, gdzie można kupić to i owo, czasem się zdarzają jakieś perełki ale raczej, to trzeba z Polski przywozić. A może w Gdyni będziecie jakoś teraz??
Autor: w tym roku już na pewno nie
Czwartek, 11 Grudnia, 2008
CDN.Dublin czeka
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
Kurcze jest sporo fajnych miejsc, też zależy, co kto lubi;) wczoraj byłam na spotkaniu z Markiem Kamińskim, miejsce fajne, może trochę sztywne ale jest, jest też kilka mniejszych pubów gdzie odbywają się koncerty np. Apteka grała ostatnio i chyba też się nadają, trzeba by się zorganizować, pozdr.
Autor: No to trochę się tam dzieje, a książki po polsku można bez problemu dostać na miejscu czy trzeba zamawiać przez Internet?
Środa, 10 Grudnia, 2008
Dublin czeka
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
Generalnie Xennę uznaję za świetną książkę, zawsze można się do czegoś przyczepić ale nie o to chodzi, trochę siebie w książce znajduję, chodzi o uczucia. Panie Łukaszu kiedy zawita Pan do Dublina, czekamy!!!!!!!!!
Autor: W Dublinie byłem w zesżłym roku (tu piszę o wizycie:
xenna.com.pl/moim_zdaniem/irlandia_kartka_z_podry_1_457.html, xenna.com.pl/moim_zdaniem/irlandia_kartka_z_podry_2_458.html + kolejne kartki ale już z innych miejsc w Irlandii). Na pewno jeszcze chętnie bym się wybrał do Irlandii, bo to piękny kraj, a bilety lotnicze kosztują taniej niż benzyna do Zielonej Góry :) Jest tam jakieś fajne miejsce, gdzie można zorganizować spotkanie autorskie?
Niedziela, 7 Grudnia, 2008
Prawie mi się podobało
Holygrunge holygrunge@o2.pl
Nie mogłam się oderwać od tej książki. Jest pornograficzna. Ok., ale nie bądźmy pruderyjni. Osobiście wolę takie książki od byle jakiego pornola na video.
Autor: Od byle jakiego to i ja wolę :)
Niedziela, 30 Listopada, 2008
GRATULACJE to nie było mydło powidło...
echolalie
Pornografia mnie przerażała... w pewnych momentach... lecz czytając książkę miałam wrażenie, że słucham wywodów mojego kumpla:) „fucking shit”... czułam się bardzo realnie... spoko książka, dobry psychologizm postaci, odmienny... przez to kontrowersyjny.. dopiero pod koniec czytania zorientowałam się, że tak naprawdę bohater jest bezimienny... mogłabym pisać i pisać... jeszcze coś tu skrobnę jutro...
Czwartek, 27 Listopada, 2008
Xenna
Stellamakkartnej
Przebrnęłam przez książkę tylko i wyłącznie dlatego, że nie lubię czegoś zaczynać i zostawiać niedokończonym. Kupiłam ją, bo zachęcił internet. Poza tym lubię punkowe klimaty i atmosferę patologii w literaturze... żałuję... doznałam obrzydzenia do seksu przede wszystkim, mężczyzn, kobiet, głównego bohatera i pewnie bogu ducha winnego autora. Jeżeli książka miała być prowokacją to bardzo się ona udała. Czy obraz bohatera jest odzwierciedleniem obrazu mężczyzny w ogóle?
Autor: Nie, ten bohater to straszna pałka i wstyd dla męskiego gatunku :) Jest duże prawdopodobieństwo, że obrzydzenie do seksu Ci minie po pierwszej udanej próbie przełamania wstrętu (konieczny jest odpowiedni partner!). Autor jednak winny, że taki brzydki świat odmalował, obrzydzenie do niego absolutnie uzasadnione.
Piątek, 17 Października, 2008
Ksenna - nie wiedziałem, że takie imię istnieje
beza
Oczywiście, że istnieje, Ksenna, Ksenia tylko nie Xenna, taki zapis przypomina galaretkę w niebieskim kolorze z zieloną posypką.
Autor: Czas na zmiany w kalendarzu, Xenna powinna mieć swoje imieniny! Poza tym dla mnie Ksenia brzmi jak Terenia, trochę mało wojowniczo ;p
Sobota, 11 Października, 2008
xenna
heledore ho.heledore@gmail.com 3941608
no nieeee książka bez szczęśliwego zakończenia! mało takich teraz chyba. w ogóle zajebiście ryje po mózgu. polski punk rlz. !
Autor: Szczęśliwe zakończenia mnie nudzą :)
Wtorek, 23 Września, 2008
hehe
alfa alfa8.bloog.pl
późno zaczęłam, moja córcia ma dopiero 7 lat i zwyczajne imię, ale dzieci moich niektórych znajomych wchodzą już w życie... z imionami nadanymi im przez rodziców, takimi jak Ramona, Sid itp. pozdrawiam
Poniedziałek, 22 Września, 2008
ha ha
alfa www.alfa8.bloog.pl
zważywszy na wiek niektórych punkowców jest to możliwe :-)
Autor: whotsat?
Sobota, 20 Września, 2008
Imienniczka
TZN.Xenna niemamnie0@autograf.pl 539297 gg
Bohaterka książki jest moją imienniczką :). Jak najszybciej muszę zakupić i przeczytać tę książkę. Wydaje mi się, że książka może być ciekawa, przynajmniej tak się zapowiada. Pozdrawiam :).
Autor: Masz na imię Xenna? To jest takie imię?, nie wiedziałem...
Wtorek, 9 Września, 2008
Xenna
Mad-Ness
Xenna to moja ulubiona książka, czytałam ją już kilka razy i pożyczałam znajomym, wszystkim sie podobało. Melanże trochę mniej jak dla mnie, bo tam jest taki duży dystans miedzy bohaterami. A w tej następnej książce co ją Pan zapowiada, to będzie o miłości znów?
Autor: Osobiście wolę Melanże :) Może bardziej lubię dystans... "Disorder" nie jest o miłości, to zabawna jak sądzę książka o dwóch żulach, kobiety tam oczywiście też są, ale bohater nie ma szczęścia w miłości, więc szybko od niego odchodzą.
Sobota, 23 Sierpnia, 2008
pozdrawiam
Kacha
książki rewelacyjne, obydwie połknęłam i czekam na następne, pozdrawiam!!!!
Czwartek, 12 Czerwca, 2008
Melanże
Ania N.
Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona Melanżami, bo myślałam, że książka będzie wulgarna, a wcale nie jest. I mi się bardziej spodobała niż Xenna, bo jest bardziej konsekwentna, prosto prowadzona fabuła, świetne zakończenie, wiele zaskakujących fragmentów, dużo zabawnych, niektóre zupełnie jakby z innego świata, i doskonałe są tytuły rozdziałów. Czyta się szybko, choć z refleksją, bo dużo jest takich miejsc ostro dających do myslenia, także nad własnym życiem. To mi się chyba najbardziej podoba, że ta książka tylko pokazuje brzydki świat, w ogóle nie ocenia, a jednocześnie czytelnik jasno widzi, co tu nie gra. Taka przestroga bez dydaktycznego nachalstwa. Brawo.
Autor: iii, bez przesady, jaka tam przestroga ;)
Poniedziałek, 2 Czerwca, 2008
Koncert w Krakowie
joasia joasia63@o2.pl
Zapraszam na krakowski Kazimierz do Kawiarni Naukowej na koncert zespołów; ELOE(noise) z Krakowa, PRZECIW(hardcore punk) z Lublina i LD50(retropunk) z Warszawy. Impreza będzie miała miejsce 28.06.2008r. o godzinie 18.00. Wjazd 10 zł. Adres: Kawiarnia Naukowa ul. Jakuba 29-31 Kraków Kazimierz.
Autor: Przysyłaj mi na przyszłość info na adres autor@xenna.com.pl, jak to robią inni, to będę umieszczał informacje o krakowskich koncertach w sekcji "Aktualności", bo tu zasadniczo chodzą komentarze na temat książki, a nie informacje koncertowe :)
Piątek, 23 Maja, 2008
PRODUKTY MASOWEGO RAŻENIA
joasia joasia63@o2.pl
Serdecznie zapraszam do Krakowa Joasia NOWE ŚWIEŻE ZDROWE PRODUKTY MASOWEGO RAŻENIA dwa dni muzyki alternatywnej 30 maja kawiarnia naukowa ulica jakuba 31 31 maja STRANGER cafe ulica DIETLA 97 WYSTĄPIĄ piątek ELOE, HEADS OF PIN, GET BREAK sobota TELE, OSTATNIA MINUTA, MONOZID ( niemcy ) koncerty start 8 pm wstęp 7 i 10 pln Jest to kolejna edycja antykonmsumpcyjnego festiwalu PRODUKTY MASOWEGO RAŻENIA gdzie zapraszamy zespoły ze sceny alternatywnej Pierwszy dzień w kawiarni naukowej będzie noisowo-rockowy Sobota w Stranger cafe z pewnością będzie bardziej punkowa jakub palacz ( pomysłodawca i prowadzący festiwal)
Środa, 14 Maja, 2008
the best:)
Evcia evelina2@vp.pl
Książka jest poprostu fenomenalna. Kupiłam ją zupełnie przypadkiem, bo spodobała mi się okładka:) ale przeczytałam ją w godzinę:) naprwdę warto było i kupić, i przeczytać. Szukam więcej pozycji książkowych tego typu, ale niestety znaleźć nie moge;/ no poza Xenną:) Pozdrawiam.
Autor: Mi też się okładka spodobała i od razu ją wybrałem :) Dzięki za życzliwe słowa, trochę się zaczerwieniłem :)
Poniedziałek, 28 Kwietnia, 2008
(:
Immortal Hope
Będę w takim razie bardziej się rozglądać, chociaż własnie jak już wspominałam często jest tak, że nikt nie chce jechać. Ostatnio byłam w takim jednym LO na zespołach początkujących. Fajnie było, ale to już nie to samo co kiedyś. "Nowego k. Grudziądza" ...nie mam różowego pojęcia gdzie to jest. ;P Fajnie... ze strony o książce robimy reklamę o koncertach. Mam pytanie, dostałam szanse na wyższą ocene z j. polskiego na koniec roku i muszę przygotować prezentację multimedialną na temat wybranej książki. Chciałabym zrobić o Xennie albo Melanżach. Czy mogłabym trochę skorzystać z materiałów zamieszczonych na stronie ? (: Chodzi mi o niektóre wypowiedzi, komentarze.
Autor: można korzystać ze wszystkiego, co jest na stronie, nawet nie trzeba pytać :) Przyślij później prezentację, chętnie obejrzę.
Sobota, 26 Kwietnia, 2008
koncert
patryk
Z Gdańska nie jest aż tak daleko do Nowego k. Grudziądza :) w pubie Triglav (ex-Azyl) są praktycznie co drugi tydzień jakieś koncerty. 2 maja Bulbulators i Bachor. Będzie się działo :) wbijać kto może :P
Piątek, 25 Kwietnia, 2008
ha ha w okolicach Gdańska jest na co pójść
alfa alfa8.bloog.pl
W następną sobotę miałam iść na wesele siostrzeńca, którego widuję raz na parę lat i bez entuzjazmu... Wypadało im mnie jednak zaprosić :-)kolega zapodał mi jednak newsa o koncerciku w cockney-u. Wejrzałam w siebie i zadałam sobie pytanie czy doprawdy mam ochotę iść i otumaniać się z ludźmi którzy nie są mi bliscy? Powiedziałam już, że nie idę na to całe wesele. Wolę pójść sobie na koncert, taka jest prawda, przy okazji spotkać się ze znajomymi, tymi którzy jeszcze nie wyjechali. Pozdro. 3 maj, wieczór, Kum.pl we Wrzeszczu (były Cockney): Damrockers, Po Prostu, Bulbulators.
Autor: nooo, fajny skład, jak na Cockneya przystało :)
Środa, 23 Kwietnia, 2008
koncerty
Immortal-Hope
Koncerty to nie wirtualne randki :P. W okolicach Gdańska. Gdyby moja babcia dowiedziała się, że podaje coś wiecej niż mój nick, to dostałaby zawału (za dużo telewizji się dziewczyna naoglądała) dlatego zrobiłam to [może się dowie]:-> ] A tak swoją drogą, to jak miał na imię bezimienny bohater książki?
Autor: był bezimienny :) a z okolic Gdańska to masz blisko na fajne koncerty.
Poniedziałek, 21 Kwietnia, 2008
Xenna
Patryk
Witam wszystkich a przede wszystkim autora. Właśnie na stronie Pasażera zobaczyłem Xenne i musiałem znaleźć jakieś opinie o niej. Czytając wypowiedzi ludzi, myślę że lada dzień będę musiał zakupić tę książkę, tym bardziej że słucham punka i ciekawi mnie ta subkultura. Po przeczytaniu książki wypowiem się na jej temat, ale już wiem że będzie dobra :)
Do: Immortal-Hope - z jakich okolic jesteś? :> Skoro nie ma z Tobą kto na koncert jechać to możnaby się ugadać:)
Autor: ha, ha, wirtualne randki? :):) oki, jak przeczytasz, to napisz jak się podobała.
Niedziela, 20 Kwietnia, 2008
.
Immortal-Hope
Moja najlepsza przyjaciółka nazywa się "technomłotem", co chyba mówi samo za siebie ;) No to ma Pan szczęście, zresztą jak będę trochę starsza to wyjadę gdzieś w pizdu daleko i też sobie będę jeździła na to co mi się podoba, zawsze znajdzie się jakiś frajer, który pojedzie ze mną. U nas i tak jest trochę biednie z tymi koncertami, rzadko kiedy są, a daleko nikt nie może pojechać. Gdy zapytałam mamy, czy mogę w tym roku wybrać się na Woodstock, stwierdziła, że ochujałam.
Autor: oj to nie ładnie z mamy strony :)
Sobota, 19 Kwietnia, 2008
(:
Immortal-Hope
To będe czekać do stycznia 2009 ;) Nie wiem dokąd, nie mam określonego miejsca... nie wiem nawet na jaki koncert. Tak tylko napisałam. I tak nie pojadę, no chyba, że za jakiś dłuższy czas. Wiekszość osób u mnie słucha techno, hip hopu. Jest paru ludzi [i z tymi głównie trzymam], którzy słuchają czegoś innego, ale to zazwyczaj jakis tandetny black metal, coś z serii szatan, krew i wino albo osoby słuchające happysada itp. Mnie osobiście to nie uszczęśliwia. Ale nie mam wyjścia... jeżdżę na koncerty zespołów za którymi nie przepadam. Czasem nawet bywa fajnie. Ale się żalę. W ogóle nie na ten temat, który powinnam. Jak będę miała przestać to niech Pan napisze, żebym się zamknęła ;]
Autor: mam przyjaciela, który słucha czegoś w rodzaju szatan, krew i wino, ale on chodzi ze mną na koncerty, a nie ja z nim :)
Piątek, 18 Kwietnia, 2008
(:
Immortal-Hope talkaa122@wp.pl
W styczniu 2008? A nie 2009? [nie pytam po złości, tylko jesli w styczniu 2008 to zaraz lecę do sklepu]. Jak dla mnie to te książki są pouczające, po przeczytaniu ich czuję się silniejsza [serio]. Przynajmniej wiem... a raczej mam taką nadzieję, że nie dam się wykorzystać żadnemu chłopakowi. Poza tym... kocham jee xD. Piszę to już któryś raz na tej stronie, ale raz na jakiś czas muszę, jest mi lepiej, że doceniam wreszcie jakiś kawał dobrej roboty. Chciałabym kiedyś pojechać na punkowy koncert... [tylko nie mam z kim].
Autor: no tak, oczywiście, 2009. daleko musisz jechać na ten punkowy koncert?
Sobota, 12 Kwietnia, 2008
żarty
Ania Mojek
Pan sobie teraz stroi żarty, a ja pytałam serio. Wszystkie kobiety traktowana są w pana książkach w sposób podmiotowy. Samiec-maczo, którego nic nie rusza, który odrzuca każdą miłość, najpiękniejszą kobietę, a one wokół niego skaczą. Dlaczego, pytam?
Autor: Stroję żarty, by nie odpowiadać serio... Ale ok., spróbuję. Myślę, że przede wszystkim postawa bohatera wynika z obaw. On odrzuca, bo boi się, że sam zostanie odrzucony. Przybiera pozy. W "Xennie" to żałosna poza faceta, który ma w rękach cały świat, bo ma złotą kartę visa. Ale w "Melanżach" już nie ma faceta-macho, jest bohater, który sobie nie radzi z uczuciami. Kobiety są odbiciem postaw bohatera. One są uległe, kiedy on jest dominujący. Dlaczego? Bo takie sobie partnerki dobiera, to proste. To wcale nie oznacza, że ja uważam, że takie są wszystkie kobiety, albo, że nie lubię kobiet. Bohaterka "Melanży" uległa bynajmniej nie jest, a więc i sytuacja psychologiczna obydwojga jest bardziej skomplikowana, jak mniemam. W mojej trzeciej powieści, która wyjdzie w styczniu 2008, w "Disorder i ja", bohater jest pierdołą i w ogóle nie radzi sobie z kobietami, to one go porzucają. To wbrew pozorom odległa droga od bohatera "Xenny" do bohatera "Disordera", choć fabularnie to ta sama osoba... Widziana jednak z różnych stron. Uff, nie wiem czy wyjaśniłem cokolwiek, być może tylko zagmatwałem... Kobiety serio lubię, zwłaszcza wiosenną porą :)
Sobota, 12 Kwietnia, 2008
kobiety w Pana książkach
Ania Mojek
Obydwie powieści podobają mi się, bo opisują świat w sposób szczery, jest w nich smutna prawda, choć są też momenty bardzo zabawne - zgrabnie Pan to łączy, ale chciałam spytać: Dlaczego tak bardzo nie lubi Pan kobiet?
Autor: Ja nie lubię kobiet? Ja nie lubię kobiet? Ale proszę Pani, co też Pani opowiada?! Ja kobiety uwielbiam, no choćby tę śliczną panią fryzjerkę, którą wczoraj poznałem... ach, cóż to za kobieta :)
Czwartek, 20 Marca, 2008
recenzja Melanży
Culik
http://www.alter-natywa.pl/content/view/40/26 zapraszam do lektury
Piątek, 7 Marca, 2008
podróż do kresu nocy
Stroszek dmszo@aol.com
Cześć, ja w kółko czytam Celine'a tylko, ale jako że pierwsza książka o Xennie nie była zła, to i drugą przeczytam, powstrzymuje mnie jedynie mnogość celów, dla których dwadzieścia parę złotych zdać się może, a jako że już nie jestem bezrobotnym, więc rolę pieniądza szanuję sobie - pomimo tego w razie wizyty autora w Krakowie, piwo postawię (czy autor mnie pamięta? może pamięta...). A przy okazji zapraszam na koncert, z którym jakoś tam związany jestem, mianowicie rolę generatorki zdarzeń oraz mecenaski opłacalności finansowej pełni moja luba ruda bestia białogłowa, obecnie w brunetkę przemioniona, i wyszarpana przez fryzjerkę okrutnie, na półtora centymetra normalnie. hej hej detale koncertu: Krakow, 11 kwietnia 2008, piątek, Kawiarnia Naukowa (ul. Jakuba 29-31), godz. 18:30, wjazd: 10 zł. Zagrają: PROFANACJA punk/rock '1987 z Wodzisławia Śląskiego, THE-TOX punk/rock reggae z Żor, KONTR-KULTURA punk/rock Małopolska.
Autor: Jasne Stroszku że cię pamiętam, jak mógłbym zapomnieć :) Hm... Profanacja, może się wybiorę, nie byłem na ich koncercie kopę lat... ostatni raz to jak na Totalnym Rozpierdolu Systemu grali...
Środa, 5 Marca, 2008
wstawki
alfa alfa8.bloog.pl
Jak bardzo czytanie jest indywidualne :-). Mi się właśnie bardzo podobały wstawki z tekstów kapel, pewnie dlatego że ja ciągle słucham tej muzyki. Ona żyje we mnie i w różnych sytuacjach mi się fargmenty tekstów różnych kapel przypominają. To jest mój klimat. A co do związku ze starszym mężczyzną, to bywa tak, że czasem kobieta lubi starszego, moja kumpela jest z facetem, zresztą bardzo fajnym, który jest starszy dwa lata od jej ojca, nie chodzi jej o kasę... Ja spotykam się z facetem który też jest starszy od mnie choć wszystkie moje wcześniejsze związki miałam z młodszymi, a niedawno na koncercie poznałam punkowca ze starej załogi, ma 45 lat i powiem tyle, że jest ZAJEBISTY, bardzo dobrze się nam ze sobą gada, czujemy się ze sobą super i kumamy nasze klimaty. Wszystko jest względne.
Wtorek, 4 Marca, 2008
xenna xenna xenna
andziula
Sama książka mnie nie zszokowała, sceny pornograficzne, bo na pewno nie były to miłosne bodaj romantyczne (dzięki Bogu) też nie. Natomiast nie polubiłam głównego bohatera, ale prawdę mówiąc chyba nikt nie obdarzył go sympatią, poza autorem (tak myślę). Zdenerwował mnie nie jego styl życia, ale myślenie na temat miłości i wykorzystywanie tej dziewczyny, chociaż gdyby ona nie chciała, to by się nie dawała :D Irytowały mnie też co chwila tu i tam cytaty z piosenek, tak jakby bohater sam mądrego nie umiał nic powiedzieć. Podoba mi się natomiast stwierdzenie samego autora, że lepiej czytać o degeneracji, niż samemu się stoczyć. Książka przypomina mi współczesną polską powieść pt. "Impreza" (niestety nie pamiętam autora) w obu książkach występują podobne cechy, takie jak niespełniona miłość, zamiłowanie do alkoholu i inne. Jednakże w Xennie... bohater nic ze swoich doświadczeń nie wyniósł (chodzi o wartości duchowe), to w Imprezie główny bohater zmienił swoją postawę na lepszą :D Podobieństwem jest to że obaj bohaterowie kreowani są na autorów, również chodzi o wygląd. Xenna moja miłość była pierwszą książką, którą przeczytałam tego autora, przyznaje wciągnęła mnie, zafascynowała, na całe szczęście nie jestem w wieku gimnazjalnym, no bo cóż książka, a raczej jej niektóre "miłosne" opisy pobrudziły moje myśli :D Mam nadzieję że uda mi się zdobyć kolejne powieści pana autora, którego też serdecznie pozdrawiam. Acha książka pokazuje też obrazek dziewczyn również w moim wieku, które niestety dla kasy zrobią wszytko, nawet pójdą do łóżka z 20 lat starszym niezbyt atrakcyjnym facetem, tylko dlatego że jest sławny i bogaty. Cóż bohater pokazał, że najbardziej w życiu pociąga go konsumpcja, bardzo różniąca się od hedonistycznej postawy Epikura. Właśnie jak to się wszytko dziwnie składa, książkę tę przeczytałam 2 dni temu, gdzie dosłownie nadmierny konsumpcjonizm wylewa się na wszystkich stronach powieści, a dzisiaj na maturze próbnej z j. polskiego miałam czytanie ze zrozumieniem Hedonizm kontra hedonizm, ale to tak nawiasem pisząc :D I jeszcze jedno bohater Xenny... trochę przypomina mi Kusego z serialowego Rancza :D Podobny wygląd, problemy z alkoholem i takie same zdanie o miłości, no ale Kusy w końcu się opamiętał, no i jest mądrzejszy od bohatera Xenny...
Autor: Bohater Xenny niezbyt mądry, to i się nie opamiętał :) a tak serio, to jak on się miał opamiętać, skoro gonił za iluzjami, a od prawdziwej miłości uciekał jak diabeł od święconej wody...? "Ten typ tak ma", nieuleczalnie zapewne.
Środa, 20 Lutego, 2008
Świeżo po przeczytaniu...
Meren
Książkę połknęłam... Uwielbiam książki o degeneratach, alkoholikach, trudnej młodzieży, nałogach, marginesie społecznym itp. Trzeba mieć jakieś zboczenie w idealnym życiorysie ;) Może nasycenie się samym opisem dna pozwala mi jego uniknąć...
Zakończenie mnie zaskoczyło. Wszystko było takie realne, nawet miejsca-w końcu żyje się w Warszawie. A tu nagle taki niemal fantastyczny koniec... Mało pozytywny? No cóż, sama książka w swej treści nie jest pozytywna... Zaskakujący? Przecież o to chodzi! Żałuję, że nie przeczytałam najpierw Xenny...
Mam fetysz posiadania na własność książek więc składam publiczną przysięgę szanownemu Panu Gołębiewskiemu, że zakupu tejże książki dokonam. Mam nadzieję, że z bohaterem "Melanży" ma Pan niewiele wspólnego i dochód ze sprzedaży nie pójdzie na Bolsa dla jakieś nastolatki ;) Choć w sumie... wzorem głównego bohatera... co mnie to obchodzi? ;))))
Nie jak krytyk czy rzeczoznawca ale jako prosty czytelnik gratuluję.
Autor: Bardzo dziękuję i czekam na wrażenia z lektury "Xenny" :) Na pewno lepiej czytać o degeneracji, niż samemu upaść.
Czwartek, 7 Lutego, 2008
oi!
ska
deuter - tadeusz k. moja miłość... :))) xenna - pozdro dla zygzaka :))) ch.bukowski - mam/znam wszystko co wydano w pl :))) więc wstaję od kompa i NATYCHMIAST idę kupić xennę i melanż... thx łukaszu gołębiewski... :))) oczywiście nie omieszkam skomentować po przeczytaniu :)))
Autor: mam nadzieję, że się spodoba :)
Sobota, 2 Lutego, 2008
Gdyby nie ten trzeci rozdział...
Hamciuszka joanna-bonar@tlen.pl
Książka była fascynująca i wciągająca, ale tzw. część 3 zupełnie mnie nie przekonuje. Jest jak sztucznie przyklejona do reszty, albo przegadana, kiedy coś było przyjemnie niedopowiedziane.
Autor: Chodzi Ci zapewne o część ze wspomnieniami Xenny. Ona świadomie jest inna, bo opowiada ją kobieta. A że sam jestem facetem to cóż... wyszło jak wyszło, ja się świetnie bawiłem w roli kobiety, wyobrażając sobie niedostępne dla mnie przyjemności :)
Piątek, 1 Lutego, 2008
Melanże
Providence
Wreszcie dopadłam "Melanże" i przeczytałam w jeden wieczór, czyta się naprawdę szybko. Podoba mi się, że ta książka wprost nawiązuje do "Xenny". Nie jest to dalszy ciąg, ale ten sam bohater, te same klimaty. Dziewczyna jest niesamowita, podoba mi się, choć źle kończy, to jest w niej siła i bunt. Opowieść smutna, tak jak "Xenna". Żal obydwojga bohaterów. Ale jest też bardzo dużo scen zabawnych, przy których śmiałam się do łez (na przykład sceny z Karolkiem). Podoba mi się też język tej książki, bardzo oszczędny. MNiej wulgaryzmów niż w "Xennie", mniej scen erotycznych, ale jak już są, to ufff - oględnie mówiąc mało romantyczne, zupełnie inaczej niż w "Xennie". Ale dziewczyna jest też inna, Żyletka na romantyczne uniesienia sobie nie pozwala. Można jedynie zarzucać całkowity brak realizmu, ale zakończenie tej książki wyraźnie pokazuje chyba, że z realizmem ta opowieść nie miała mieć wiele wspólnego. Zakończenie zaskoczy chyba każdego. Moim zdaniem jest świetne. Czekam na następną książkę
Autor: Następna książka, ostatnia część "Brudnej Trylogii", ukaże się w styczniu 2009. Znów będzie ten sam bohater i te same klimaty. Hm, prawie te same klimaty - nie będzie ani słowa o graniu w lotki :)
Niedziela, 27 Stycznia, 2008
Z pieskiem na rączkach
ANNA CZYRSKA annaczyrska1@gmail.com www.annaczyrska.blog.pl
Heej.Trzymam pieska i się pomyliłam z adresem. Pozdrawiam serdecznie. Anna.
Niedziela, 27 Stycznia, 2008
Możliwe
Anna Czyrska www.annaczyrska1@gmail.com www.annaczyrska.blog.pl
To dobrze, że bronisz bohaterki. Dla mnie jest taka sama jak inne i nie widzę w niej nic fascynującego skoro wszelkie kobiety wrzucasz do jednego worka. Chyba, ze Żyletka byłaby Pianistką... oddaną graniu, a bohater byłby punkowcem, który zrzuciłby dziewczę na dno. I od razu rodzinka by się ścięła (motyw z telenoweli). Mezalians. Pozdrawiam serdecznie w to niedzielne, śnieżne popołudnie.
Sobota, 26 Stycznia, 2008
Dziewczyny bez tożsamości czyli o melanżach z żyletką
ANNA CZYRSKA
Żyletka zastąpiła Xennę. Niby nic a jednak ten sam charakterystyczny język. Ten sam zmęczony życiem świat. Łukasz Gołębiewski potrafi pisać o pogardzie i o tym jak to jest być na dnie. Irytuje mnie totalny brak szacunku do otoczenia. Kobiety - już nie ma niepowtarzalnych kobiet. Wszystkie są takie same, puste bo bohaterki silą się na zdobycie świata ale są zbyt małe aby go dotknąć.
Melanże są mi bliskie dlatego, że znam to życie, które autor opisuje. Wszyscy jesteśmy alkoholikami i to bez wątpienia, i to udawadnia ta opowieść. O miłości ale bez miłości. Miłości, w którą trudno nam uwierzyć. Bohater nadal snuje iluzje. Żyje właściwie w swoim świecie. Wszystke bohaterki są takie same a najważniejszy jest on, egoista. Kobieta i mężczyzna to najważniejszy motyw w Biblii i w literaturze, ale czekam na odrodzenie Łukasza Gołębiewskiego, kiedy naprawdę napisze o wyjątkowej dziewczynie. Nie bedzie to dziewczynka, która chce odbić się z dna ale tkwi w bagnie. Może już być na szczycie i niekoniecznie musi się staczać. Powieść udawadnia, że mimo wszystko jesteśmy szarzy. Jest w tym tylko pół prawdy. Bowiem wyjątkowi ludzie istnieją. Tę powieść czyta się łatwiej niż XENNĘ. Bohaterka jest jednak łatwa w użyciu, to typ nastoletniej gówniary. Pod koniec okazuje się, że znów jest tylko iluzją. Raczej schizofrenią głównego bohatera.
I znów my kobiety popadamy w niełaskę skoro jesteśmy tylko iluzjami.
Świat przedtawiony w Melanżach ma w sobie coś nadzwyczajnego, jest to siła bohatera, który ma wolny zawód. Robi co tylko chce. Toniemy w jego ego. Bohater jest zagadką. Czekam jednak na stworzenie bohaterki godnej bohatera, który lubi zabawę i nie jest odpowiedzialnym człowiekiem.
Wielką zaletą książki jest to, że się ją "ogląda" jak film. Melanże pokazują, że literatura to coś więcej niż ciągła powaga, spokój i nagrody.
Autor: Z jednym zgodzić się nie mogę, muszę bronić mojej bohaterki, wcale łatwa w użyciu nie jest. A że jest młoda... cóż, nie znaczy wcale, że gówniara. Jest dumna, sprytna, zdolna... i cholernie zagubiona. A to ostatnie akurat z bohaterem ją łączy.
Dzięki za wnikliwą recenzję :)
Poniedziałek, 14 Stycznia, 2008
:)
Nena
Co do tego, kto jest pierwszą czytelniczką bym sie kłóciła, ale po co :) pozdrawiam i do zobaczenia niebawem :) !
Poniedziałek, 14 Stycznia, 2008
To była miła sobota
Agnes
Ha! Wychodzi na to, że nie licząc internetowych prapremier, jestem jedną z I-szych czytelniczek:) To była w ogóle miła sobota - zerwałam się ze szkoły, wagary, bro jak za liceum i na deser ta książka. Czyta się szybko jak szybko się pije:) Zakończenie jest super! I wbrew pozorom nie jest to książka łatwa, lekka i przyjemna (męczą zwłaszcza kace - te alkoholowe, jak i moralne) choć pochłonęłam ją w jeden wieczór. Jest podobna do "Xenny", a jednak inna, widać,że pióro się autorowi wyrobiło;P W niektórych miejscach nużyć mogą powtórzenia ("Disorder domagał się skuna"), ale cóż, życie też jest powtarzalne. Jeśli jeszcze porównywać "Żyletkę" z "Xenną", to można by powiedzieć,że "Żyletka" jest bardziej realistyczna, a "Xenna" idealistyczna. I nasuwa mi się kilka wniosków po obu tych lekturach, ale ograniczę się do jednego: Jakże jesteśmy zagubieni wśród tych wszystkich melanży, jak bardzo pragniemy miłości i jak bardzo się od niej oddalamy z kolejnym kieliszkiem...
Autor: Niby tak, niby nie... czasami bez kieliszka trudno się w ogóle zbliżyć, więc nie byłoby jak się oddalić;)
Czwartek, 10 Stycznia, 2008
Król jest nagi
agnieszka
Destrukcja w Melanżach nie przebiera się w ładne fatałaszki, drogie samochody, nadęte miny i pozy plejboja uchlewającego się drogimi alkoholami (jak w Xennie). Bohater jest w Melanżach nagi, bezpruderyjnie pokazuje swoje słabości, lęki, swoje ciemne strony. Widocznie autor nabrał odwagi:)
Autor: Prawdopodobnie :)
Środa, 9 Stycznia, 2008
książka o miłości
fiolka
dobrze dobrze bardzo dobrze, o miłości ta książka, najlepsza książka o miłości i alkoholu, jaką czytałam od czasu 'Dwanaście' i 'Trzynaście' Marcina Świetlickiego, chociaż on o nich mówi, że to kryminały...
Autor: dzięki, choć ja czytałem kilka lepszych :)
Środa, 9 Stycznia, 2008
:-)
alfa alfa8.bloog.pl
oczarował mnie swoimi wierszami, którymi nie chce się dzielić, mówi że pisze dla siebie i dla mnie... "a wejście jak rozchylone usta, prowadzą mnie przed ołtarz pijanej kawiarni. Tam przy stoliku zastawionym piwem, wśród kibiców i lesbijek rodzą się niedokończone wiersze zbłąkanego anioła, co sprzedał skrzydła za jedną noc pełną nadziei...", "słowa, słowa kończą się tam, gdzie należałoby je dopiero rozpocząć"...
Sobota, 5 Stycznia, 2008
poczucie smaku
alfa alfa8.bloog.pl
Ładne to o uczuciach przygniecionych lękiem przed bliskością. Bardzo trafne... "Umykam przed własną obecnością w czasie, w ciele i w papierosie zapalanym powoli drżącą ręką i w kieliszku wódki, w którym perli się znużone czoło zmierzchu..." - fragment wiersza kogoś z kim się spotykam.
A co do granicy dobrego smaku, to każdy z nas ma inny... Dziś zniesmaczył mnie widok plastikowego Mikołaja wspinającego się na okno (naprawdę pomijam, że jest już dawno po świętach i niby po co się tam wspina...). Z drugiej strony całkiem podobało mi się stwierdzenie, że punktualność nie jest najważniejsza w momencie gdy jego członek ślizga się w jej ustach :-). Jest ok. moich granic to nie przekracza.
Autor: :) swoją drogą ładne wiersze pisze ten ktoś, z kim się spotykasz.
Piątek, 4 Stycznia, 2008
Melanże
alfa alfa8.bloog.pl
Przeczytałam. Zaczęłam wieczorem, 2 strony i wymiękłam. Zrobiło mi się smutno. Zajęłam się innymi sprawami. Za parę godzin wróciłam do niej. Zaczęłam jeszcze raz, od początku... dojechałam do 4 strony. Popadłam w zadumę i przerwałam. Nie czułam się na siłach zgłębiać to. W nocy nie mogłam jednak zasnąć. Zaczęłam więc „Melanże” po raz trzeci i czytałam już jednym tchem, aż po zaskakujący trochę finał.
Książka destrukcyjna, smutna, ciężka w treści, w swojej wymowie. Rozświetlona jedynie rzadkimi ale za to ładnymi, trafiającymi do mnie, opisami seksu. Książka prawdziwa, opisująca ludzką degenerację, nie bawiąca się w zbędne moralizatorstwo, nie dająca też cienia nadziei. Z pewnością dla dorosłego czytelnika, choć to pewnie zależy od dojrzałości jaką każdy w sobie ma. Konkluzją po jej lekturze jest dla mnie to, że to życie nas niszczy. Traumy jakie wynieśliśmy z domów rodzinnych, doświadczenia jakie zebraliśmy po drodze. Używki są jedynie środkiem. Alkohol choć tak tu widoczny, nachalnie rzucający się w oczy, zajmujący pierwszy plan, jast dla mnie tutaj skutkiem, nie przyczyną. Jest metodą na niszczenie się i jak widać potrafi niesamowicie uzależnić trafiając na podatny grunt. Bohater przestrzega tytułową Żyletkę przed skutkami chlania, ale jak wiadomo jedyne co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej.
Książka poruszyła mnie, nie zniesmaczyła, choć są w niej „brudy” naszego życia, ulicy która nas otacza. Te drobne smaczki: pojebani sąsiedzi, matka bijąca dziecko, żule pod sklepem, śmietnikiem, dookoła. Nie jest o mnie, ale zahacza o pewne bliskie mi sprawy, wkracza na znajomy mi grunt. Piję mało, nie palę wcale, ale „mój” facet nadrabia za nas oboje... Jeśli jestem w związku to jestem wierna, brzydzę się kłamstwem, ale mam kumpelę w wieku bohaterki, która nieźle łoi, podobnie jak ona ma głowę do chlania i okłamuje rodziców na maksa. Akceptuję ją, więcej, bardzo ją lubię, staram się zrozumieć, zamiast bezdusznie oceniać. Rozmawiamy ze sobą, wiem, że nie miała łatwo w życiu, ze swoimi rodzicami... Spędzamy ze sobą czas, chodzimy na koncerty, pijemy choć w różnym rytmie.
Przyznam, są też „Melanże” troszkę o mnie. Mnie też nikt nie głaskał w dzieciństwie. Można pójść na terapię, ale nie wszytko da się przepracować, nie wszystkie braki da się nadgonić. Jestem w związku z kimś po podobnych przejściach. Głaskałam go kiedyś po plecach, bardzo delikatnie, bardzo długo.
- Czy kiedyś zaspokoimy nasz głód? - spytałam go.
- Nie wiem - odparł smutno, za to całkiem szczerze.
Lubię szczerość, bezpośredniość, czytać o czymś co realnie ma miejsce, nie jest wydumane. Tu to jest. Nieugładzony opis tego jak wygląda chlanie z bliska. Czuje się tak, jakbyśmy oglądali to pod lupą, ze szczegółami, nawet drastycznymi. A przy tym na kartkach tej książki jest w gruncie rzeczy wiele czułości i troski do niej, bohaterki. Bohater targa ją,jak nie daje ona rady iść sama po nadmiernej dawce alkoholu. Dba o nią, spełnia jej zachcianki. Z pewnością nie można tego porównać do pisarstwa Bukowskiego. Zresztą ja ogólnie nie lubię żadnych tego typu porównań. Wydaje mi się, że pisanie jest tak osobiste, indywidualne, że nie da się takich porównań robić.
Są tu pokazane jak na dłoni nasze różne słabostki. Pociąg do alkoholu, uzależnienie od fajek. Nieumiejętność stawiania granic, która sprawia, że przez mieszkanie przewija się tabun ludzi, a ono samo momentami przypomina prawdziwą melinę. Wdzierająca się w nasze mózgi muzyka. Jest pożadanie młodego, atrakcyjnego ciała, na przekór rozsądkowi, wszelkiej logice, zdaniu znajomych. Pokazuje nieubłagane niszczenie się, przeplatane chwilami refleksji. Tak jak w poprzedniej książce tego autora nie ma happy endu. Czy jednak na pewno? Czy to co robi bohater nie jest aktem łaski, rodzajem miłosierdzia, przerwaniem czegoś będącego w procesie nieuchronnej degradacji? Przeczytałam kiedyś taką sentencję, że być może miłością największą jest nie wywoływać uczucia, w tych których kochamy. Miłość przynosi bowiem do kompletu również ból. Książkowa bohaterka bez wątpienia kocha Jego i momentami walczy o uczucie, o to by on ją też kochał, by było trochę normalniej, może wręcz jak w bajce, choć to nie jej klimaty, ale przede wszystkim miota się w tym swoim popapranym życiu. Egzystuje uzależniona od alkoholu, fajek. Upadlając się tym jak żyje, choć tego tak chyba nie odbiera. Ma na to wyjebane. Ma młode ciało bez cienia zmarszczek, momentami niewątpliwy urok najebanej nastolatki, wywołuje wrażenie niewinności, rozczula, choć w rzeczywistości nie jest dziewczynką z dobrego domu... Jest ostra jak jej ksywka. Drapieżna, samookaleczająca się ale w pewnych nieprzekraczalnych granicach. Jest żywa i bardzo bohaterowi bliska. Mógłby on poderwać, jak sam mówi, jakąś normalną pannę, mógłby, tylko po co? Pociągają go takie a nie inne kobiety. Tak już jest. Taka karma.
To co jest mi też bliskie w tym, to te wplecione fragmenty tekstów kapel które znam i sama słucham... No i bardzo podobają mi się niektóre określenia jak np. knajping :-)
Autor: Wielkie dzięki za tak obszerną recenzję „Melanży”, cieszę się, że książka Cię nie zniesmacza, bo są w niej fragmenty moim zdaniem na granicy dobrego smaku, albo może nawet już poza tą granicą. Starałem się napisać książkę może nie tyle o samej degeneracji, co o życiu w wyimaginowanym świecie. O prawdziwym życiu, którego obraz kształtują kłamstwa i konfabulacje. A także o uczuciach przygniecionych lękiem przed bliskością, bliskością, która oznaczałaby konieczność odrzucenia mistyfikacji.
Wtorek, 25 Grudnia, 2007
Mój najprzyjemniejszy gwiazdkowy prezent :)
Foka 5572905
Hehe, a ja jestem jeszcze bardzo nieletnia i znam TZN Xennę :d a przynajmniej niektóre kawałki. Książka świetna, aż się rozmarzyłam :) W dzisiejszym pokoleniu też można doszukać się takich ludzi (np. nie chwaląc się ja :)) Czytając "Xennę" stanęły mi przed oczami wszystkie moje bardziej i mniej spektakularne wyskoki; książka porusza wyobraźnię. Aż chce się wejść w skórę Xenny i być tak całkowicie nieskrępowaną, swobodną i wulgarną. Szkoda, że akcja rozgrywa się tak daleko. Miło by było wyruszyć śladami bohaterów:)
Autor: Hej, przecież nie zawsze akcja rozgrywa się tak daleko... Masz tu: Warszawę, Kraków, Toruń, Płock i wiele innych miejsc w kraju - wsiadaj w pociąg czy tam łap stopa i podążaj śladami Xenny :)
Piątek, 14 Grudnia, 2007
...
agu
książkę mam z biblioteki - bols jest mój;) hmmmm, chociaż coś poważnego jest w tej knidze, to i tak brechtam się z ochotą. Pozdrawiam Autora
Czwartek, 13 Grudnia, 2007
ryje mózg
nesta nesta@autograf.pl
jest zajebista ale potem nudna trochę się staje
Czwartek, 22 Listopada, 2007
coś mi przypomina...
cybanthus cybaanthus@yahoo.de
jak już napisałem w tytule, dostałem tę książkę w prezencie, od świetnego kumpla, z dedykacją "niech ta książka stare czasy Ci przypomni!" NO I PRZYPOMINA!!! zwłaszcza w czasach gdy już niewielu ludzi wie czym była XENNA!!! świetna! pozdrowienia dla autora i czytelników!
Autor: Fajnie przypomnieć sobie stare czasy... Może XENNA też kiedyś o sobie przypomni...
Poniedziałek, 12 Listopada, 2007
Xenna...
Natka tygrysek394@wp.pl
Przeczytałam tę książkę z miesiąc temu i doszłam do wniosku, że książka nie musi byc nudną i niekonczacą się stertą kartek... Przeczytałam ją w zaledwie parę dni, bo jest ona pisana prostym jezykiem i nie jest opisywany jakiś tani romans gdzie schodzą się ze sobą i żyją długo i szczęśliwie u wujka Leona na farmie... ha ha ha :D! Zajebiście się ją czytało, bo książka ma swój urok osobisty i tempo które ciągle podgrzewa palniki! Pozdro dla autora i dla "czytaczy" tej książki :D
Autor: Dzięki, fajnie, że podgrzewa palniki :)
Poniedziałek, 22 Października, 2007
GÓWNO
FIUT domowik@wp.pl
HAŁ,HAŁ,HAŁ DUPĄ SRAŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Niedziela, 7 Października, 2007
*
Karen ettera@op.pl 4865672
Książka pozornie schematyczna. Jednak klimat i emocje towarzyszące przekładaniu kolejnych kartek - niezastąpione i odbiegające od wszelkich tabelek. Bardzo często jestem równie apodyktyczna jak bohaterka. Może dlatego tak utożsamiałam się z nią. Znowu zachowanie Akwizytora irytowało mnie ogromnie. Denerwowałam się i odczuwałam złość i jednocześnie żal do niego. Tak, jakby to mi zadawał on ból, jakby to mnie tak podle kłamał. Ogólnie genialna historia. Może nawet nie historia, ale sposób pisania. Każdy znajdzie cząstkę siebie w którymś z bohaterów i spojrzy na daną sytuację z innej perspektywy. Mogłabym wiecznie ciągnąć wypowiedź na ten temat, jak i prowadzić dyskusjeę Ale już zakończę, to byłoby prawdopodobnie nudne. Z pewnością powróce po raz kolejny do tej książki. Pozdrawiam Autora i czekam na kolejne powieści (mam nadzieję, że równie dobre).
Autor: Ola-la, no faktycznie bohater nie jest sympatycznym misiem:) Mnie też denerwował i złościł.
Dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam i pozostaję z nadzieją, że kolejne powieści będą równie dobre :)
Piątek, 31 Sierpnia, 2007
(;
Thaliaa thaliaa@poczta.fm 2475968
Dawno tutaj nie pisałam ;p Chciałam tylko powiedziec, że się zaraziłam polskim punkiem, no polskim i nie tylko... (; W sumie to się uzależniłam. Jakaś nowa książka się szykuje?
Autor: tak, w styczniu wyjdzie nowa powieść "Melanże z Żyletką", w której też jest trochę punka w tle, choć bardziej gra tu Pidżama Porno:) A już we wrześniu premiera książki o Meksyku.
Piątek, 3 Sierpnia, 2007
tak tak tak
Rona
chcę więcej takich książek. Niech autor się nie leni tylko pisze. I żadnych dobrych zakończeń nie znoszę bo życie nie jest wcale dobre.
Autor: Autor wcale się nie leni.
Wtorek, 31 Lipca, 2007
stabilność
igu
to chuj i wszystkim na zdrowie, pierdol się i stawaj na głowie. pierdolicie trzy po trzy, idźcie lepiej na piwo. a teraz to idę zajarac i spać, bo późno troche. ha!
Poniedziałek, 23 Lipca, 2007
stabilny rock'n'rollowiec
Siwa(M.)
Nie możliwe.
I pewnie nigdy nie będzie.
Niedziela, 22 Lipca, 2007
złoty środek..
Sisi
Przepraszam autora za poprzednie komentarze... Koniec końców, to miejsce służy, by wyrażać swoją opinię o książce a nie wygłaszać subiektywne poglądy i refleksje na temat świata... Nie mniej jednak muszę jeszcze coś dodać:) Owszem spalanie i zatracanie jest lepsze od stagnacji i wiecznego marazmu, nie mniej jednak miło by było mieć bezpieczną przystań, pewną stabilizację. By słowo "kocham" nie brzmiało jak frazes, slogan stosowany jako środek do osiągnięcia egoistycznych celów. Stabilny rockendrolowiec:)czy to możliwe:)
Piątek, 20 Lipca, 2007
Ostro:)
Sisi
Ostro nie:) realnie póki jeszcze wolno, kto wie czy za miesiąc, dwa nie zapuszkują mnie za takie teksty:) W końcu lepiej jest umrzeć stojąc niż żyć klęcząc... Swoją drogą Disorder bywasz jeszcze werblem :) czy to już legenda i aura buntu, by przyciągnąc czytelników:) to nie złośliwość, ot głupi żarcik.
Autor: nie bywam
Czwartek, 19 Lipca, 2007
Odpowiedż
Sisi gg 9096760
Oczywiście traumatyczne było czytać tak jakby o sobie samej, ale jak głosi stara prawda najdziwniejsze historie i scenariusze tworzy życie... Egocentryzm, cynizm i bezpodstawna agresja sprawiły,że ostatnio "uciekłam" od mistrza. Może on wróci, może ja wrócę tym razem... Nawet jeżeli to już nie będzie ten... to minie czas i zajmie jego miejsce ten sam typ... strach obawa balansowane na cienkiej linie nad przepaścią - niczym choroba dwubiegunowa z eufori w depresję i z powrotem... Mimo lęku niepowności to jest smak życia. Lepiej się spalać zatracać, niż egzystować ociekając marazmem. Nastały czasy "wyścigu szczurów", metroseksualnych gości paradując w wymuskanych pantoflach, przylizanych włoskach z czarną teczką w dłoni. Bigoteryjne cioty nadymające z oburzeniem usta na widok kobiety w glanach ze szlugiem otwarcie mówiącą jak zajebisty jest seks od tyłu w kajdankach... Ci sami sypiający z żonami pod kołdrą przy zgaszonym świetle w niedzielę po kościele. Spędzają całe dnie przy laptopach nastukani amfą, by po wyczerpującym tygodniu udać się do burdelu bzykać dziwki, o przepraszam luksusowej agencji - rozładować napięcie i stres:) Gardzę tym... otwórz Hella nawias a w nawiasie napisz "wieprz". Podpisano "Behemot" - w końcu lepsze to niżDanielle Steel:)
Tak na serio, 27 -letnia Sisi ponoć artystka:) wariatka:) rockemnka:)z globalnej wiochy zwanej stolicą.
Autor: Ostro patrzysz na świat Sisi. Ale coś w tym jest, że "Lepiej się spalać zatracać, niż egzystować ociekając marazmem"...
Czwartek, 19 Lipca, 2007
Dziwnie znajome...
Sisi gg 9096760
Wczoraj przeczytałam "Xenna moja miłość" i jestem w cholernym szoku. Każde słowo brzmiało dziwnie znajomo... Co prawda nigdy nie byłam narkomanką po odwyku... hym, bo nigdy nie brałam dragów:) I chyba tylko to różni mnie od tytułowej bohaterki... Wiem wiem, ktoś pewnie pomyśli czytając te słowa "porąbana baba identyfikuje się z fikcją literacką infantylne i paranoiczne" :)! OK niech myśli :) Nieistotne, że na mnie "życia król" utracjusz i kabotyn zarazem mówi Sisi. Myśli o nim zawsze wracają i on też wraca... nigdy tak naprawdę nie będziemy razem... Bryluje w świecie blichtru, gardząc Babilonem:) mój beznadziejny hedonistyczny i wspaniały mistrz. Intellige, ut credas, crede, ut intelligas...
Autor: Cóż, to chyba nie jest Ci za przyjemnie w tej sytuacji?
Poniedziałek, 9 Lipca, 2007
chaos
Providence
A mi się właśnie pierwsza część podobała najbardziej, ta rwąca się akcja i padające w oderwaniu wypowiedzi oddają atmosferę imprez. Podoba mi się też, że w drugiej części historia opowiadana jest już zupełnie inaczej, bez dialogów, tak bardziej z dystansu, choć wciąż w pierwszej osobie. W ogóle każda część jest zupełnie inna, to jakby trzy różne książki. I podziwiam autora za to, że potrafi tak różnymi stylami pisać.
Autor: de gustibus...
Zróżnicowana narracja to rzecz jasna zabieg świadomy i nie ma co tu podziwiać, musiałem zmieniać styl, bo inaczej sam bym się znudził pisaniem tej historii, z czego wnoszę, że czytelnik zanudziłby się tym bardziej. "Nie nudzić" - to moim zdaniem motto, które każdy, kto pisze, powinien wieszać sobie nad biurkiem :)
strona: 1 | 2 | następna >>
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Analiza oglšdalności witryny © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2