Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Xenna na ekranie
3. Kabotyn Rotten, Sex Pistols dziady
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Dziewczyna z okładki...
6. Zadyma w piłce
7. Sylwia
8. Chaos i świńska skóra
9. Jarocin 2008
10. Jarocińskie skandale
Wydawnictwo Jirafa Roja
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Kwartalnik Literacki Wyspa
No Future Book Śmierć Książki
Rynek Książki
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Xenna Moja Miłość
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Sobota, 13 Grudnia, 2008
Cdn.Dublin
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
Szkoda, ale jak będzie Pan się wybierał do Dublina, to proszę dać znać, pozdr.
Piątek, 12 Grudnia, 2008
cdn Dublin
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
No cóż, recesja dotknęła i książki;) jest tu jedno miejsce, gdzie można kupić to i owo, czasem się zdarzają jakieś perełki ale raczej, to trzeba z Polski przywozić. A może w Gdyni będziecie jakoś teraz??
Autor: w tym roku już na pewno nie
Czwartek, 11 Grudnia, 2008
CDN.Dublin czeka
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
Kurcze jest sporo fajnych miejsc, też zależy, co kto lubi;) wczoraj byłam na spotkaniu z Markiem Kamińskim, miejsce fajne, może trochę sztywne ale jest, jest też kilka mniejszych pubów gdzie odbywają się koncerty np. Apteka grała ostatnio i chyba też się nadają, trzeba by się zorganizować, pozdr.
Autor: No to trochę się tam dzieje, a książki po polsku można bez problemu dostać na miejscu czy trzeba zamawiać przez Internet?
Środa, 10 Grudnia, 2008
Dublin czeka
dorka dsurala@wp.pl dorka.s78
Generalnie Xennę uznaję za świetną książkę, zawsze można się do czegoś przyczepić ale nie o to chodzi, trochę siebie w książce znajduję, chodzi o uczucia. Panie Łukaszu kiedy zawita Pan do Dublina, czekamy!!!!!!!!!
Autor: W Dublinie byłem w zesżłym roku (tu piszę o wizycie:
xenna.com.pl/moim_zdaniem/irlandia_kartka_z_podry_1_457.html, xenna.com.pl/moim_zdaniem/irlandia_kartka_z_podry_2_458.html + kolejne kartki ale już z innych miejsc w Irlandii). Na pewno jeszcze chętnie bym się wybrał do Irlandii, bo to piękny kraj, a bilety lotnicze kosztują taniej niż benzyna do Zielonej Góry :) Jest tam jakieś fajne miejsce, gdzie można zorganizować spotkanie autorskie?
Niedziela, 7 Grudnia, 2008
Prawie mi się podobało
Holygrunge holygrunge@o2.pl
Nie mogłam się oderwać od tej książki. Jest pornograficzna. Ok., ale nie bądźmy pruderyjni. Osobiście wolę takie książki od byle jakiego pornola na video.
Autor: Od byle jakiego to i ja wolę :)
Niedziela, 30 Listopada, 2008
GRATULACJE to nie było mydło powidło...
echolalie
Pornografia mnie przerażała... w pewnych momentach... lecz czytając książkę miałam wrażenie, że słucham wywodów mojego kumpla:) „fucking shit”... czułam się bardzo realnie... spoko książka, dobry psychologizm postaci, odmienny... przez to kontrowersyjny.. dopiero pod koniec czytania zorientowałam się, że tak naprawdę bohater jest bezimienny... mogłabym pisać i pisać... jeszcze coś tu skrobnę jutro...
Czwartek, 27 Listopada, 2008
Xenna
Stellamakkartnej
Przebrnęłam przez książkę tylko i wyłącznie dlatego, że nie lubię czegoś zaczynać i zostawiać niedokończonym. Kupiłam ją, bo zachęcił internet. Poza tym lubię punkowe klimaty i atmosferę patologii w literaturze... żałuję... doznałam obrzydzenia do seksu przede wszystkim, mężczyzn, kobiet, głównego bohatera i pewnie bogu ducha winnego autora. Jeżeli książka miała być prowokacją to bardzo się ona udała. Czy obraz bohatera jest odzwierciedleniem obrazu mężczyzny w ogóle?
Autor: Nie, ten bohater to straszna pałka i wstyd dla męskiego gatunku :) Jest duże prawdopodobieństwo, że obrzydzenie do seksu Ci minie po pierwszej udanej próbie przełamania wstrętu (konieczny jest odpowiedni partner!). Autor jednak winny, że taki brzydki świat odmalował, obrzydzenie do niego absolutnie uzasadnione.
Piątek, 17 Października, 2008
Ksenna - nie wiedziałem, że takie imię istnieje
beza
Oczywiście, że istnieje, Ksenna, Ksenia tylko nie Xenna, taki zapis przypomina galaretkę w niebieskim kolorze z zieloną posypką.
Autor: Czas na zmiany w kalendarzu, Xenna powinna mieć swoje imieniny! Poza tym dla mnie Ksenia brzmi jak Terenia, trochę mało wojowniczo ;p
Sobota, 11 Października, 2008
xenna
heledore ho.heledore@gmail.com 3941608
no nieeee książka bez szczęśliwego zakończenia! mało takich teraz chyba. w ogóle zajebiście ryje po mózgu. polski punk rlz. !
Autor: Szczęśliwe zakończenia mnie nudzą :)
Wtorek, 23 Września, 2008
hehe
alfa alfa8.bloog.pl
późno zaczęłam, moja córcia ma dopiero 7 lat i zwyczajne imię, ale dzieci moich niektórych znajomych wchodzą już w życie... z imionami nadanymi im przez rodziców, takimi jak Ramona, Sid itp. pozdrawiam
Poniedziałek, 22 Września, 2008
ha ha
alfa www.alfa8.bloog.pl
zważywszy na wiek niektórych punkowców jest to możliwe :-)
Autor: whotsat?
Sobota, 20 Września, 2008
Imienniczka
TZN.Xenna niemamnie0@autograf.pl 539297 gg
Bohaterka książki jest moją imienniczką :). Jak najszybciej muszę zakupić i przeczytać tę książkę. Wydaje mi się, że książka może być ciekawa, przynajmniej tak się zapowiada. Pozdrawiam :).
Autor: Masz na imię Xenna? To jest takie imię?, nie wiedziałem...
Wtorek, 9 Września, 2008
Xenna
Mad-Ness
Xenna to moja ulubiona książka, czytałam ją już kilka razy i pożyczałam znajomym, wszystkim sie podobało. Melanże trochę mniej jak dla mnie, bo tam jest taki duży dystans miedzy bohaterami. A w tej następnej książce co ją Pan zapowiada, to będzie o miłości znów?
Autor: Osobiście wolę Melanże :) Może bardziej lubię dystans... "Disorder" nie jest o miłości, to zabawna jak sądzę książka o dwóch żulach, kobiety tam oczywiście też są, ale bohater nie ma szczęścia w miłości, więc szybko od niego odchodzą.
Sobota, 23 Sierpnia, 2008
pozdrawiam
Kacha
książki rewelacyjne, obydwie połknęłam i czekam na następne, pozdrawiam!!!!
Czwartek, 12 Czerwca, 2008
Melanże
Ania N.
Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona Melanżami, bo myślałam, że książka będzie wulgarna, a wcale nie jest. I mi się bardziej spodobała niż Xenna, bo jest bardziej konsekwentna, prosto prowadzona fabuła, świetne zakończenie, wiele zaskakujących fragmentów, dużo zabawnych, niektóre zupełnie jakby z innego świata, i doskonałe są tytuły rozdziałów. Czyta się szybko, choć z refleksją, bo dużo jest takich miejsc ostro dających do myslenia, także nad własnym życiem. To mi się chyba najbardziej podoba, że ta książka tylko pokazuje brzydki świat, w ogóle nie ocenia, a jednocześnie czytelnik jasno widzi, co tu nie gra. Taka przestroga bez dydaktycznego nachalstwa. Brawo.
Autor: iii, bez przesady, jaka tam przestroga ;)
Poniedziałek, 2 Czerwca, 2008
Koncert w Krakowie
joasia joasia63@o2.pl
Zapraszam na krakowski Kazimierz do Kawiarni Naukowej na koncert zespołów; ELOE(noise) z Krakowa, PRZECIW(hardcore punk) z Lublina i LD50(retropunk) z Warszawy. Impreza będzie miała miejsce 28.06.2008r. o godzinie 18.00. Wjazd 10 zł. Adres: Kawiarnia Naukowa ul. Jakuba 29-31 Kraków Kazimierz.
Autor: Przysyłaj mi na przyszłość info na adres autor@xenna.com.pl, jak to robią inni, to będę umieszczał informacje o krakowskich koncertach w sekcji "Aktualności", bo tu zasadniczo chodzą komentarze na temat książki, a nie informacje koncertowe :)
Piątek, 23 Maja, 2008
PRODUKTY MASOWEGO RAŻENIA
joasia joasia63@o2.pl
Serdecznie zapraszam do Krakowa Joasia NOWE ŚWIEŻE ZDROWE PRODUKTY MASOWEGO RAŻENIA dwa dni muzyki alternatywnej 30 maja kawiarnia naukowa ulica jakuba 31 31 maja STRANGER cafe ulica DIETLA 97 WYSTĄPIĄ piątek ELOE, HEADS OF PIN, GET BREAK sobota TELE, OSTATNIA MINUTA, MONOZID ( niemcy ) koncerty start 8 pm wstęp 7 i 10 pln Jest to kolejna edycja antykonmsumpcyjnego festiwalu PRODUKTY MASOWEGO RAŻENIA gdzie zapraszamy zespoły ze sceny alternatywnej Pierwszy dzień w kawiarni naukowej będzie noisowo-rockowy Sobota w Stranger cafe z pewnością będzie bardziej punkowa jakub palacz ( pomysłodawca i prowadzący festiwal)
Środa, 14 Maja, 2008
the best:)
Evcia evelina2@vp.pl
Książka jest poprostu fenomenalna. Kupiłam ją zupełnie przypadkiem, bo spodobała mi się okładka:) ale przeczytałam ją w godzinę:) naprwdę warto było i kupić, i przeczytać. Szukam więcej pozycji książkowych tego typu, ale niestety znaleźć nie moge;/ no poza Xenną:) Pozdrawiam.
Autor: Mi też się okładka spodobała i od razu ją wybrałem :) Dzięki za życzliwe słowa, trochę się zaczerwieniłem :)
Poniedziałek, 28 Kwietnia, 2008
(:
Immortal Hope
Będę w takim razie bardziej się rozglądać, chociaż własnie jak już wspominałam często jest tak, że nikt nie chce jechać. Ostatnio byłam w takim jednym LO na zespołach początkujących. Fajnie było, ale to już nie to samo co kiedyś. "Nowego k. Grudziądza" ...nie mam różowego pojęcia gdzie to jest. ;P Fajnie... ze strony o książce robimy reklamę o koncertach. Mam pytanie, dostałam szanse na wyższą ocene z j. polskiego na koniec roku i muszę przygotować prezentację multimedialną na temat wybranej książki. Chciałabym zrobić o Xennie albo Melanżach. Czy mogłabym trochę skorzystać z materiałów zamieszczonych na stronie ? (: Chodzi mi o niektóre wypowiedzi, komentarze.
Autor: można korzystać ze wszystkiego, co jest na stronie, nawet nie trzeba pytać :) Przyślij później prezentację, chętnie obejrzę.
Sobota, 26 Kwietnia, 2008
koncert
patryk
Z Gdańska nie jest aż tak daleko do Nowego k. Grudziądza :) w pubie Triglav (ex-Azyl) są praktycznie co drugi tydzień jakieś koncerty. 2 maja Bulbulators i Bachor. Będzie się działo :) wbijać kto może :P
Piątek, 25 Kwietnia, 2008
ha ha w okolicach Gdańska jest na co pójść
alfa alfa8.bloog.pl
W następną sobotę miałam iść na wesele siostrzeńca, którego widuję raz na parę lat i bez entuzjazmu... Wypadało im mnie jednak zaprosić :-)kolega zapodał mi jednak newsa o koncerciku w cockney-u. Wejrzałam w siebie i zadałam sobie pytanie czy doprawdy mam ochotę iść i otumaniać się z ludźmi którzy nie są mi bliscy? Powiedziałam już, że nie idę na to całe wesele. Wolę pójść sobie na koncert, taka jest prawda, przy okazji spotkać się ze znajomymi, tymi którzy jeszcze nie wyjechali. Pozdro. 3 maj, wieczór, Kum.pl we Wrzeszczu (były Cockney): Damrockers, Po Prostu, Bulbulators.
Autor: nooo, fajny skład, jak na Cockneya przystało :)
Środa, 23 Kwietnia, 2008
koncerty
Immortal-Hope
Koncerty to nie wirtualne randki :P. W okolicach Gdańska. Gdyby moja babcia dowiedziała się, że podaje coś wiecej niż mój nick, to dostałaby zawału (za dużo telewizji się dziewczyna naoglądała) dlatego zrobiłam to [może się dowie]:-> ] A tak swoją drogą, to jak miał na imię bezimienny bohater książki?
Autor: był bezimienny :) a z okolic Gdańska to masz blisko na fajne koncerty.
Poniedziałek, 21 Kwietnia, 2008
Xenna
Patryk
Witam wszystkich a przede wszystkim autora. Właśnie na stronie Pasażera zobaczyłem Xenne i musiałem znaleźć jakieś opinie o niej. Czytając wypowiedzi ludzi, myślę że lada dzień będę musiał zakupić tę książkę, tym bardziej że słucham punka i ciekawi mnie ta subkultura. Po przeczytaniu książki wypowiem się na jej temat, ale już wiem że będzie dobra :)
Do: Immortal-Hope - z jakich okolic jesteś? :> Skoro nie ma z Tobą kto na koncert jechać to możnaby się ugadać:)
Autor: ha, ha, wirtualne randki? :):) oki, jak przeczytasz, to napisz jak się podobała.
Niedziela, 20 Kwietnia, 2008
.
Immortal-Hope
Moja najlepsza przyjaciółka nazywa się "technomłotem", co chyba mówi samo za siebie ;) No to ma Pan szczęście, zresztą jak będę trochę starsza to wyjadę gdzieś w pizdu daleko i też sobie będę jeździła na to co mi się podoba, zawsze znajdzie się jakiś frajer, który pojedzie ze mną. U nas i tak jest trochę biednie z tymi koncertami, rzadko kiedy są, a daleko nikt nie może pojechać. Gdy zapytałam mamy, czy mogę w tym roku wybrać się na Woodstock, stwierdziła, że ochujałam.
Autor: oj to nie ładnie z mamy strony :)
Sobota, 19 Kwietnia, 2008
(:
Immortal-Hope
To będe czekać do stycznia 2009 ;) Nie wiem dokąd, nie mam określonego miejsca... nie wiem nawet na jaki koncert. Tak tylko napisałam. I tak nie pojadę, no chyba, że za jakiś dłuższy czas. Wiekszość osób u mnie słucha techno, hip hopu. Jest paru ludzi [i z tymi głównie trzymam], którzy słuchają czegoś innego, ale to zazwyczaj jakis tandetny black metal, coś z serii szatan, krew i wino albo osoby słuchające happysada itp. Mnie osobiście to nie uszczęśliwia. Ale nie mam wyjścia... jeżdżę na koncerty zespołów za którymi nie przepadam. Czasem nawet bywa fajnie. Ale się żalę. W ogóle nie na ten temat, który powinnam. Jak będę miała przestać to niech Pan napisze, żebym się zamknęła ;]
Autor: mam przyjaciela, który słucha czegoś w rodzaju szatan, krew i wino, ale on chodzi ze mną na koncerty, a nie ja z nim :)
Piątek, 18 Kwietnia, 2008
(:
Immortal-Hope talkaa122@wp.pl
W styczniu 2008? A nie 2009? [nie pytam po złości, tylko jesli w styczniu 2008 to zaraz lecę do sklepu]. Jak dla mnie to te książki są pouczające, po przeczytaniu ich czuję się silniejsza [serio]. Przynajmniej wiem... a raczej mam taką nadzieję, że nie dam się wykorzystać żadnemu chłopakowi. Poza tym... kocham jee xD. Piszę to już któryś raz na tej stronie, ale raz na jakiś czas muszę, jest mi lepiej, że doceniam wreszcie jakiś kawał dobrej roboty. Chciałabym kiedyś pojechać na punkowy koncert... [tylko nie mam z kim].
Autor: no tak, oczywiście, 2009. daleko musisz jechać na ten punkowy koncert?
Sobota, 12 Kwietnia, 2008
żarty
Ania Mojek
Pan sobie teraz stroi żarty, a ja pytałam serio. Wszystkie kobiety traktowana są w pana książkach w sposób podmiotowy. Samiec-maczo, którego nic nie rusza, który odrzuca każdą miłość, najpiękniejszą kobietę, a one wokół niego skaczą. Dlaczego, pytam?
Autor: Stroję żarty, by nie odpowiadać serio... Ale ok., spróbuję. Myślę, że przede wszystkim postawa bohatera wynika z obaw. On odrzuca, bo boi się, że sam zostanie odrzucony. Przybiera pozy. W "Xennie" to żałosna poza faceta, który ma w rękach cały świat, bo ma złotą kartę visa. Ale w "Melanżach" już nie ma faceta-macho, jest bohater, który sobie nie radzi z uczuciami. Kobiety są odbiciem postaw bohatera. One są uległe, kiedy on jest dominujący. Dlaczego? Bo takie sobie partnerki dobiera, to proste. To wcale nie oznacza, że ja uważam, że takie są wszystkie kobiety, albo, że nie lubię kobiet. Bohaterka "Melanży" uległa bynajmniej nie jest, a więc i sytuacja psychologiczna obydwojga jest bardziej skomplikowana, jak mniemam. W mojej trzeciej powieści, która wyjdzie w styczniu 2008, w "Disorder i ja", bohater jest pierdołą i w ogóle nie radzi sobie z kobietami, to one go porzucają. To wbrew pozorom odległa droga od bohatera "Xenny" do bohatera "Disordera", choć fabularnie to ta sama osoba... Widziana jednak z różnych stron. Uff, nie wiem czy wyjaśniłem cokolwiek, być może tylko zagmatwałem... Kobiety serio lubię, zwłaszcza wiosenną porą :)
Sobota, 12 Kwietnia, 2008
kobiety w Pana książkach
Ania Mojek
Obydwie powieści podobają mi się, bo opisują świat w sposób szczery, jest w nich smutna prawda, choć są też momenty bardzo zabawne - zgrabnie Pan to łączy, ale chciałam spytać: Dlaczego tak bardzo nie lubi Pan kobiet?
Autor: Ja nie lubię kobiet? Ja nie lubię kobiet? Ale proszę Pani, co też Pani opowiada?! Ja kobiety uwielbiam, no choćby tę śliczną panią fryzjerkę, którą wczoraj poznałem... ach, cóż to za kobieta :)
Czwartek, 20 Marca, 2008
recenzja Melanży
Culik
http://www.alter-natywa.pl/content/view/40/26 zapraszam do lektury
Piątek, 7 Marca, 2008
podróż do kresu nocy
Stroszek dmszo@aol.com
Cześć, ja w kółko czytam Celine'a tylko, ale jako że pierwsza książka o Xennie nie była zła, to i drugą przeczytam, powstrzymuje mnie jedynie mnogość celów, dla których dwadzieścia parę złotych zdać się może, a jako że już nie jestem bezrobotnym, więc rolę pieniądza szanuję sobie - pomimo tego w razie wizyty autora w Krakowie, piwo postawię (czy autor mnie pamięta? może pamięta...). A przy okazji zapraszam na koncert, z którym jakoś tam związany jestem, mianowicie rolę generatorki zdarzeń oraz mecenaski opłacalności finansowej pełni moja luba ruda bestia białogłowa, obecnie w brunetkę przemioniona, i wyszarpana przez fryzjerkę okrutnie, na półtora centymetra normalnie. hej hej detale koncertu: Krakow, 11 kwietnia 2008, piątek, Kawiarnia Naukowa (ul. Jakuba 29-31), godz. 18:30, wjazd: 10 zł. Zagrają: PROFANACJA punk/rock '1987 z Wodzisławia Śląskiego, THE-TOX punk/rock reggae z Żor, KONTR-KULTURA punk/rock Małopolska.
Autor: Jasne Stroszku że cię pamiętam, jak mógłbym zapomnieć :) Hm... Profanacja, może się wybiorę, nie byłem na ich koncercie kopę lat... ostatni raz to jak na Totalnym Rozpierdolu Systemu grali...
Środa, 5 Marca, 2008
wstawki
alfa alfa8.bloog.pl
Jak bardzo czytanie jest indywidualne :-). Mi się właśnie bardzo podobały wstawki z tekstów kapel, pewnie dlatego że ja ciągle słucham tej muzyki. Ona żyje we mnie i w różnych sytuacjach mi się fargmenty tekstów różnych kapel przypominają. To jest mój klimat. A co do związku ze starszym mężczyzną, to bywa tak, że czasem kobieta lubi starszego, moja kumpela jest z facetem, zresztą bardzo fajnym, który jest starszy dwa lata od jej ojca, nie chodzi jej o kasę... Ja spotykam się z facetem który też jest starszy od mnie choć wszystkie moje wcześniejsze związki miałam z młodszymi, a niedawno na koncercie poznałam punkowca ze starej załogi, ma 45 lat i powiem tyle, że jest ZAJEBISTY, bardzo dobrze się nam ze sobą gada, czujemy się ze sobą super i kumamy nasze klimaty. Wszystko jest względne.
Wtorek, 4 Marca, 2008
xenna xenna xenna
andziula
Sama książka mnie nie zszokowała, sceny pornograficzne, bo na pewno nie były to miłosne bodaj romantyczne (dzięki Bogu) też nie. Natomiast nie polubiłam głównego bohatera, ale prawdę mówiąc chyba nikt nie obdarzył go sympatią, poza autorem (tak myślę). Zdenerwował mnie nie jego styl życia, ale myślenie na temat miłości i wykorzystywanie tej dziewczyny, chociaż gdyby ona nie chciała, to by się nie dawała :D Irytowały mnie też co chwila tu i tam cytaty z piosenek, tak jakby bohater sam mądrego nie umiał nic powiedzieć. Podoba mi się natomiast stwierdzenie samego autora, że lepiej czytać o degeneracji, niż samemu się stoczyć. Książka przypomina mi współczesną polską powieść pt. "Impreza" (niestety nie pamiętam autora) w obu książkach występują podobne cechy, takie jak niespełniona miłość, zamiłowanie do alkoholu i inne. Jednakże w Xennie... bohater nic ze swoich doświadczeń nie wyniósł (chodzi o wartości duchowe), to w Imprezie główny bohater zmienił swoją postawę na lepszą :D Podobieństwem jest to że obaj bohaterowie kreowani są na autorów, również chodzi o wygląd. Xenna moja miłość była pierwszą książką, którą przeczytałam tego autora, przyznaje wciągnęła mnie, zafascynowała, na całe szczęście nie jestem w wieku gimnazjalnym, no bo cóż książka, a raczej jej niektóre "miłosne" opisy pobrudziły moje myśli :D Mam nadzieję że uda mi się zdobyć kolejne powieści pana autora, którego też serdecznie pozdrawiam. Acha książka pokazuje też obrazek dziewczyn również w moim wieku, które niestety dla kasy zrobią wszytko, nawet pójdą do łóżka z 20 lat starszym niezbyt atrakcyjnym facetem, tylko dlatego że jest sławny i bogaty. Cóż bohater pokazał, że najbardziej w życiu pociąga go konsumpcja, bardzo różniąca się od hedonistycznej postawy Epikura. Właśnie jak to się wszytko dziwnie składa, książkę tę przeczytałam 2 dni temu, gdzie dosłownie nadmierny konsumpcjonizm wylewa się na wszystkich stronach powieści, a dzisiaj na maturze próbnej z j. polskiego miałam czytanie ze zrozumieniem Hedonizm kontra hedonizm, ale to tak nawiasem pisząc :D I jeszcze jedno bohater Xenny... trochę przypomina mi Kusego z serialowego Rancza :D Podobny wygląd, problemy z alkoholem i takie same zdanie o miłości, no ale Kusy w końcu się opamiętał, no i jest mądrzejszy od bohatera Xenny...
Autor: Bohater Xenny niezbyt mądry, to i się nie opamiętał :) a tak serio, to jak on się miał opamiętać, skoro gonił za iluzjami, a od prawdziwej miłości uciekał jak diabeł od święconej wody...? "Ten typ tak ma", nieuleczalnie zapewne.
Środa, 20 Lutego, 2008
Świeżo po przeczytaniu...
Meren
Książkę połknęłam... Uwielbiam książki o degeneratach, alkoholikach, trudnej młodzieży, nałogach, marginesie społecznym itp. Trzeba mieć jakieś zboczenie w idealnym życiorysie ;) Może nasycenie się samym opisem dna pozwala mi jego uniknąć...
Zakończenie mnie zaskoczyło. Wszystko było takie realne, nawet miejsca-w końcu żyje się w Warszawie. A tu nagle taki niemal fantastyczny koniec... Mało pozytywny? No cóż, sama książka w swej treści nie jest pozytywna... Zaskakujący? Przecież o to chodzi! Żałuję, że nie przeczytałam najpierw Xenny...
Mam fetysz posiadania na własność książek więc składam publiczną przysięgę szanownemu Panu Gołębiewskiemu, że zakupu tejże książki dokonam. Mam nadzieję, że z bohaterem "Melanży" ma Pan niewiele wspólnego i dochód ze sprzedaży nie pójdzie na Bolsa dla jakieś nastolatki ;) Choć w sumie... wzorem głównego bohatera... co mnie to obchodzi? ;))))
Nie jak krytyk czy rzeczoznawca ale jako prosty czytelnik gratuluję.
Autor: Bardzo dziękuję i czekam na wrażenia z lektury "Xenny" :) Na pewno lepiej czytać o degeneracji, niż samemu upaść.
Czwartek, 7 Lutego, 2008
oi!
ska
deuter - tadeusz k. moja miłość... :))) xenna - pozdro dla zygzaka :))) ch.bukowski - mam/znam wszystko co wydano w pl :))) więc wstaję od kompa i NATYCHMIAST idę kupić xennę i melanż... thx łukaszu gołębiewski... :))) oczywiście nie omieszkam skomentować po przeczytaniu :)))
Autor: mam nadzieję, że się spodoba :)
Sobota, 2 Lutego, 2008
Gdyby nie ten trzeci rozdział...
Hamciuszka joanna-bonar@tlen.pl
Książka była fascynująca i wciągająca, ale tzw. część 3 zupełnie mnie nie przekonuje. Jest jak sztucznie przyklejona do reszty, albo przegadana, kiedy coś było przyjemnie niedopowiedziane.
Autor: Chodzi Ci zapewne o część ze wspomnieniami Xenny. Ona świadomie jest inna, bo opowiada ją kobieta. A że sam jestem facetem to cóż... wyszło jak wyszło, ja się świetnie bawiłem w roli kobiety, wyobrażając sobie niedostępne dla mnie przyjemności :)
Piątek, 1 Lutego, 2008
Melanże
Providence
Wreszcie dopadłam "Melanże" i przeczytałam w jeden wieczór, czyta się naprawdę szybko. Podoba mi się, że ta książka wprost nawiązuje do "Xenny". Nie jest to dalszy ciąg, ale ten sam bohater, te same klimaty. Dziewczyna jest niesamowita, podoba mi się, choć źle kończy, to jest w niej siła i bunt. Opowieść smutna, tak jak "Xenna". Żal obydwojga bohaterów. Ale jest też bardzo dużo scen zabawnych, przy których śmiałam się do łez (na przykład sceny z Karolkiem). Podoba mi się też język tej książki, bardzo oszczędny. MNiej wulgaryzmów niż w "Xennie", mniej scen erotycznych, ale jak już są, to ufff - oględnie mówiąc mało romantyczne, zupełnie inaczej niż w "Xennie". Ale dziewczyna jest też inna, Żyletka na romantyczne uniesienia sobie nie pozwala. Można jedynie zarzucać całkowity brak realizmu, ale zakończenie tej książki wyraźnie pokazuje chyba, że z realizmem ta opowieść nie miała mieć wiele wspólnego. Zakończenie zaskoczy chyba każdego. Moim zdaniem jest świetne. Czekam na następną książkę
Autor: Następna książka, ostatnia część "Brudnej Trylogii", ukaże się w styczniu 2009. Znów będzie ten sam bohater i te same klimaty. Hm, prawie te same klimaty - nie będzie ani słowa o graniu w lotki :)
Niedziela, 27 Stycznia, 2008
Z pieskiem na rączkach
ANNA CZYRSKA annaczyrska1@gmail.com www.annaczyrska.blog.pl
Heej.Trzymam pieska i się pomyliłam z adresem. Pozdrawiam serdecznie. Anna.
Niedziela, 27 Stycznia, 2008
Możliwe
Anna Czyrska www.annaczyrska1@gmail.com www.annaczyrska.blog.pl
To dobrze, że bronisz bohaterki. Dla mnie jest taka sama jak inne i nie widzę w niej nic fascynującego skoro wszelkie kobiety wrzucasz do jednego worka. Chyba, ze Żyletka byłaby Pianistką... oddaną graniu, a bohater byłby punkowcem, który zrzuciłby dziewczę na dno. I od razu rodzinka by się ścięła (motyw z telenoweli). Mezalians. Pozdrawiam serdecznie w to niedzielne, śnieżne popołudnie.
Sobota, 26 Stycznia, 2008
Dziewczyny bez tożsamości czyli o melanżach z żyletką
ANNA CZYRSKA
Żyletka zastąpiła Xennę. Niby nic a jednak ten sam charakterystyczny język. Ten sam zmęczony życiem świat. Łukasz Gołębiewski potrafi pisać o pogardzie i o tym jak to jest być na dnie. Irytuje mnie totalny brak szacunku do otoczenia. Kobiety - już nie ma niepowtarzalnych kobiet. Wszystkie są takie same, puste bo bohaterki silą się na zdobycie świata ale są zbyt małe aby go dotknąć.
Melanże są mi bliskie dlatego, że znam to życie, które autor opisuje. Wszyscy jesteśmy alkoholikami i to bez wątpienia, i to udawadnia ta opowieść. O miłości ale bez miłości. Miłości, w którą trudno nam uwierzyć. Bohater nadal snuje iluzje. Żyje właściwie w swoim świecie. Wszystke bohaterki są takie same a najważniejszy jest on, egoista. Kobieta i mężczyzna to najważniejszy motyw w Biblii i w literaturze, ale czekam na odrodzenie Łukasza Gołębiewskiego, kiedy naprawdę napisze o wyjątkowej dziewczynie. Nie bedzie to dziewczynka, która chce odbić się z dna ale tkwi w bagnie. Może już być na szczycie i niekoniecznie musi się staczać. Powieść udawadnia, że mimo wszystko jesteśmy szarzy. Jest w tym tylko pół prawdy. Bowiem wyjątkowi ludzie istnieją. Tę powieść czyta się łatwiej niż XENNĘ. Bohaterka jest jednak łatwa w użyciu, to typ nastoletniej gówniary. Pod koniec okazuje się, że znów jest tylko iluzją. Raczej schizofrenią głównego bohatera.
I znów my kobiety popadamy w niełaskę skoro jesteśmy tylko iluzjami.
Świat przedtawiony w Melanżach ma w sobie coś nadzwyczajnego, jest to siła bohatera, który ma wolny zawód. Robi co tylko chce. Toniemy w jego ego. Bohater jest zagadką. Czekam jednak na stworzenie bohaterki godnej bohatera, który lubi zabawę i nie jest odpowiedzialnym człowiekiem.
Wielką zaletą książki jest to, że się ją "ogląda" jak film. Melanże pokazują, że literatura to coś więcej niż ciągła powaga, spokój i nagrody.
Autor: Z jednym zgodzić się nie mogę, muszę bronić mojej bohaterki, wcale łatwa w użyciu nie jest. A że jest młoda... cóż, nie znaczy wcale, że gówniara. Jest dumna, sprytna, zdolna... i cholernie zagubiona. A to ostatnie akurat z bohaterem ją łączy.
Dzięki za wnikliwą recenzję :)
Poniedziałek, 14 Stycznia, 2008
:)
Nena
Co do tego, kto jest pierwszą czytelniczką bym sie kłóciła, ale po co :) pozdrawiam i do zobaczenia niebawem :) !
Poniedziałek, 14 Stycznia, 2008
To była miła sobota
Agnes
Ha! Wychodzi na to, że nie licząc internetowych prapremier, jestem jedną z I-szych czytelniczek:) To była w ogóle miła sobota - zerwałam się ze szkoły, wagary, bro jak za liceum i na deser ta książka. Czyta się szybko jak szybko się pije:) Zakończenie jest super! I wbrew pozorom nie jest to książka łatwa, lekka i przyjemna (męczą zwłaszcza kace - te alkoholowe, jak i moralne) choć pochłonęłam ją w jeden wieczór. Jest podobna do "Xenny", a jednak inna, widać,że pióro się autorowi wyrobiło;P W niektórych miejscach nużyć mogą powtórzenia ("Disorder domagał się skuna"), ale cóż, życie też jest powtarzalne. Jeśli jeszcze porównywać "Żyletkę" z "Xenną", to można by powiedzieć,że "Żyletka" jest bardziej realistyczna, a "Xenna" idealistyczna. I nasuwa mi się kilka wniosków po obu tych lekturach, ale ograniczę się do jednego: Jakże jesteśmy zagubieni wśród tych wszystkich melanży, jak bardzo pragniemy miłości i jak bardzo się od niej oddalamy z kolejnym kieliszkiem...
Autor: Niby tak, niby nie... czasami bez kieliszka trudno się w ogóle zbliżyć, więc nie byłoby jak się oddalić;)
Czwartek, 10 Stycznia, 2008
Król jest nagi
agnieszka
Destrukcja w Melanżach nie przebiera się w ładne fatałaszki, drogie samochody, nadęte miny i pozy plejboja uchlewającego się drogimi alkoholami (jak w Xennie). Bohater jest w Melanżach nagi, bezpruderyjnie pokazuje swoje słabości, lęki, swoje ciemne strony. Widocznie autor nabrał odwagi:)
Autor: Prawdopodobnie :)
Środa, 9 Stycznia, 2008
książka o miłości
fiolka
dobrze dobrze bardzo dobrze, o miłości ta książka, najlepsza książka o miłości i alkoholu, jaką czytałam od czasu 'Dwanaście' i 'Trzynaście' Marcina Świetlickiego, chociaż on o nich mówi, że to kryminały...
Autor: dzięki, choć ja czytałem kilka lepszych :)
Środa, 9 Stycznia, 2008
:-)
alfa alfa8.bloog.pl
oczarował mnie swoimi wierszami, którymi nie chce się dzielić, mówi że pisze dla siebie i dla mnie... "a wejście jak rozchylone usta, prowadzą mnie przed ołtarz pijanej kawiarni. Tam przy stoliku zastawionym piwem, wśród kibiców i lesbijek rodzą się niedokończone wiersze zbłąkanego anioła, co sprzedał skrzydła za jedną noc pełną nadziei...", "słowa, słowa kończą się tam, gdzie należałoby je dopiero rozpocząć"...
Sobota, 5 Stycznia, 2008
poczucie smaku
alfa alfa8.bloog.pl
Ładne to o uczuciach przygniecionych lękiem przed bliskością. Bardzo trafne... "Umykam przed własną obecnością w czasie, w ciele i w papierosie zapalanym powoli drżącą ręką i w kieliszku wódki, w którym perli się znużone czoło zmierzchu..." - fragment wiersza kogoś z kim się spotykam.
A co do granicy dobrego smaku, to każdy z nas ma inny... Dziś zniesmaczył mnie widok plastikowego Mikołaja wspinającego się na okno (naprawdę pomijam, że jest już dawno po świętach i niby po co się tam wspina...). Z drugiej strony całkiem podobało mi się stwierdzenie, że punktualność nie jest najważniejsza w momencie gdy jego członek ślizga się w jej ustach :-). Jest ok. moich granic to nie przekracza.
Autor: :) swoją drogą ładne wiersze pisze ten ktoś, z kim się spotykasz.
Piątek, 4 Stycznia, 2008
Melanże
alfa alfa8.bloog.pl
Przeczytałam. Zaczęłam wieczorem, 2 strony i wymiękłam. Zrobiło mi się smutno. Zajęłam się innymi sprawami. Za parę godzin wróciłam do niej. Zaczęłam jeszcze raz, od początku... dojechałam do 4 strony. Popadłam w zadumę i przerwałam. Nie czułam się na siłach zgłębiać to. W nocy nie mogłam jednak zasnąć. Zaczęłam więc „Melanże” po raz trzeci i czytałam już jednym tchem, aż po zaskakujący trochę finał.
Książka destrukcyjna, smutna, ciężka w treści, w swojej wymowie. Rozświetlona jedynie rzadkimi ale za to ładnymi, trafiającymi do mnie, opisami seksu. Książka prawdziwa, opisująca ludzką degenerację, nie bawiąca się w zbędne moralizatorstwo, nie dająca też cienia nadziei. Z pewnością dla dorosłego czytelnika, choć to pewnie zależy od dojrzałości jaką każdy w sobie ma. Konkluzją po jej lekturze jest dla mnie to, że to życie nas niszczy. Traumy jakie wynieśliśmy z domów rodzinnych, doświadczenia jakie zebraliśmy po drodze. Używki są jedynie środkiem. Alkohol choć tak tu widoczny, nachalnie rzucający się w oczy, zajmujący pierwszy plan, jast dla mnie tutaj skutkiem, nie przyczyną. Jest metodą na niszczenie się i jak widać potrafi niesamowicie uzależnić trafiając na podatny grunt. Bohater przestrzega tytułową Żyletkę przed skutkami chlania, ale jak wiadomo jedyne co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej.
Książka poruszyła mnie, nie zniesmaczyła, choć są w niej „brudy” naszego życia, ulicy która nas otacza. Te drobne smaczki: pojebani sąsiedzi, matka bijąca dziecko, żule pod sklepem, śmietnikiem, dookoła. Nie jest o mnie, ale zahacza o pewne bliskie mi sprawy, wkracza na znajomy mi grunt. Piję mało, nie palę wcale, ale „mój” facet nadrabia za nas oboje... Jeśli jestem w związku to jestem wierna, brzydzę się kłamstwem, ale mam kumpelę w wieku bohaterki, która nieźle łoi, podobnie jak ona ma głowę do chlania i okłamuje rodziców na maksa. Akceptuję ją, więcej, bardzo ją lubię, staram się zrozumieć, zamiast bezdusznie oceniać. Rozmawiamy ze sobą, wiem, że nie miała łatwo w życiu, ze swoimi rodzicami... Spędzamy ze sobą czas, chodzimy na koncerty, pijemy choć w różnym rytmie.
Przyznam, są też „Melanże” troszkę o mnie. Mnie też nikt nie głaskał w dzieciństwie. Można pójść na terapię, ale nie wszytko da się przepracować, nie wszystkie braki da się nadgonić. Jestem w związku z kimś po podobnych przejściach. Głaskałam go kiedyś po plecach, bardzo delikatnie, bardzo długo.
- Czy kiedyś zaspokoimy nasz głód? - spytałam go.
- Nie wiem - odparł smutno, za to całkiem szczerze.
Lubię szczerość, bezpośredniość, czytać o czymś co realnie ma miejsce, nie jest wydumane. Tu to jest. Nieugładzony opis tego jak wygląda chlanie z bliska. Czuje się tak, jakbyśmy oglądali to pod lupą, ze szczegółami, nawet drastycznymi. A przy tym na kartkach tej książki jest w gruncie rzeczy wiele czułości i troski do niej, bohaterki. Bohater targa ją,jak nie daje ona rady iść sama po nadmiernej dawce alkoholu. Dba o nią, spełnia jej zachcianki. Z pewnością nie można tego porównać do pisarstwa Bukowskiego. Zresztą ja ogólnie nie lubię żadnych tego typu porównań. Wydaje mi się, że pisanie jest tak osobiste, indywidualne, że nie da się takich porównań robić.
Są tu pokazane jak na dłoni nasze różne słabostki. Pociąg do alkoholu, uzależnienie od fajek. Nieumiejętność stawiania granic, która sprawia, że przez mieszkanie przewija się tabun ludzi, a ono samo momentami przypomina prawdziwą melinę. Wdzierająca się w nasze mózgi muzyka. Jest pożadanie młodego, atrakcyjnego ciała, na przekór rozsądkowi, wszelkiej logice, zdaniu znajomych. Pokazuje nieubłagane niszczenie się, przeplatane chwilami refleksji. Tak jak w poprzedniej książce tego autora nie ma happy endu. Czy jednak na pewno? Czy to co robi bohater nie jest aktem łaski, rodzajem miłosierdzia, przerwaniem czegoś będącego w procesie nieuchronnej degradacji? Przeczytałam kiedyś taką sentencję, że być może miłością największą jest nie wywoływać uczucia, w tych których kochamy. Miłość przynosi bowiem do kompletu również ból. Książkowa bohaterka bez wątpienia kocha Jego i momentami walczy o uczucie, o to by on ją też kochał, by było trochę normalniej, może wręcz jak w bajce, choć to nie jej klimaty, ale przede wszystkim miota się w tym swoim popapranym życiu. Egzystuje uzależniona od alkoholu, fajek. Upadlając się tym jak żyje, choć tego tak chyba nie odbiera. Ma na to wyjebane. Ma młode ciało bez cienia zmarszczek, momentami niewątpliwy urok najebanej nastolatki, wywołuje wrażenie niewinności, rozczula, choć w rzeczywistości nie jest dziewczynką z dobrego domu... Jest ostra jak jej ksywka. Drapieżna, samookaleczająca się ale w pewnych nieprzekraczalnych granicach. Jest żywa i bardzo bohaterowi bliska. Mógłby on poderwać, jak sam mówi, jakąś normalną pannę, mógłby, tylko po co? Pociągają go takie a nie inne kobiety. Tak już jest. Taka karma.
To co jest mi też bliskie w tym, to te wplecione fragmenty tekstów kapel które znam i sama słucham... No i bardzo podobają mi się niektóre określenia jak np. knajping :-)
Autor: Wielkie dzięki za tak obszerną recenzję „Melanży”, cieszę się, że książka Cię nie zniesmacza, bo są w niej fragmenty moim zdaniem na granicy dobrego smaku, albo może nawet już poza tą granicą. Starałem się napisać książkę może nie tyle o samej degeneracji, co o życiu w wyimaginowanym świecie. O prawdziwym życiu, którego obraz kształtują kłamstwa i konfabulacje. A także o uczuciach przygniecionych lękiem przed bliskością, bliskością, która oznaczałaby konieczność odrzucenia mistyfikacji.
Wtorek, 25 Grudnia, 2007
Mój najprzyjemniejszy gwiazdkowy prezent :)
Foka 5572905
Hehe, a ja jestem jeszcze bardzo nieletnia i znam TZN Xennę :d a przynajmniej niektóre kawałki. Książka świetna, aż się rozmarzyłam :) W dzisiejszym pokoleniu też można doszukać się takich ludzi (np. nie chwaląc się ja :)) Czytając "Xennę" stanęły mi przed oczami wszystkie moje bardziej i mniej spektakularne wyskoki; książka porusza wyobraźnię. Aż chce się wejść w skórę Xenny i być tak całkowicie nieskrępowaną, swobodną i wulgarną. Szkoda, że akcja rozgrywa się tak daleko. Miło by było wyruszyć śladami bohaterów:)
Autor: Hej, przecież nie zawsze akcja rozgrywa się tak daleko... Masz tu: Warszawę, Kraków, Toruń, Płock i wiele innych miejsc w kraju - wsiadaj w pociąg czy tam łap stopa i podążaj śladami Xenny :)
Piątek, 14 Grudnia, 2007
...
agu
książkę mam z biblioteki - bols jest mój;) hmmmm, chociaż coś poważnego jest w tej knidze, to i tak brechtam się z ochotą. Pozdrawiam Autora
Czwartek, 13 Grudnia, 2007
ryje mózg
nesta nesta@autograf.pl
jest zajebista ale potem nudna trochę się staje
Czwartek, 22 Listopada, 2007
coś mi przypomina...
cybanthus cybaanthus@yahoo.de
jak już napisałem w tytule, dostałem tę książkę w prezencie, od świetnego kumpla, z dedykacją "niech ta książka stare czasy Ci przypomni!" NO I PRZYPOMINA!!! zwłaszcza w czasach gdy już niewielu ludzi wie czym była XENNA!!! świetna! pozdrowienia dla autora i czytelników!
Autor: Fajnie przypomnieć sobie stare czasy... Może XENNA też kiedyś o sobie przypomni...
Poniedziałek, 12 Listopada, 2007
Xenna...
Natka tygrysek394@wp.pl
Przeczytałam tę książkę z miesiąc temu i doszłam do wniosku, że książka nie musi byc nudną i niekonczacą się stertą kartek... Przeczytałam ją w zaledwie parę dni, bo jest ona pisana prostym jezykiem i nie jest opisywany jakiś tani romans gdzie schodzą się ze sobą i żyją długo i szczęśliwie u wujka Leona na farmie... ha ha ha :D! Zajebiście się ją czytało, bo książka ma swój urok osobisty i tempo które ciągle podgrzewa palniki! Pozdro dla autora i dla "czytaczy" tej książki :D
Autor: Dzięki, fajnie, że podgrzewa palniki :)
Poniedziałek, 22 Października, 2007
GÓWNO
FIUT domowik@wp.pl
HAŁ,HAŁ,HAŁ DUPĄ SRAŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Niedziela, 7 Października, 2007
*
Karen ettera@op.pl 4865672
Książka pozornie schematyczna. Jednak klimat i emocje towarzyszące przekładaniu kolejnych kartek - niezastąpione i odbiegające od wszelkich tabelek. Bardzo często jestem równie apodyktyczna jak bohaterka. Może dlatego tak utożsamiałam się z nią. Znowu zachowanie Akwizytora irytowało mnie ogromnie. Denerwowałam się i odczuwałam złość i jednocześnie żal do niego. Tak, jakby to mi zadawał on ból, jakby to mnie tak podle kłamał. Ogólnie genialna historia. Może nawet nie historia, ale sposób pisania. Każdy znajdzie cząstkę siebie w którymś z bohaterów i spojrzy na daną sytuację z innej perspektywy. Mogłabym wiecznie ciągnąć wypowiedź na ten temat, jak i prowadzić dyskusjeę Ale już zakończę, to byłoby prawdopodobnie nudne. Z pewnością powróce po raz kolejny do tej książki. Pozdrawiam Autora i czekam na kolejne powieści (mam nadzieję, że równie dobre).
Autor: Ola-la, no faktycznie bohater nie jest sympatycznym misiem:) Mnie też denerwował i złościł.
Dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam i pozostaję z nadzieją, że kolejne powieści będą równie dobre :)
Piątek, 31 Sierpnia, 2007
(;
Thaliaa thaliaa@poczta.fm 2475968
Dawno tutaj nie pisałam ;p Chciałam tylko powiedziec, że się zaraziłam polskim punkiem, no polskim i nie tylko... (; W sumie to się uzależniłam. Jakaś nowa książka się szykuje?
Autor: tak, w styczniu wyjdzie nowa powieść "Melanże z Żyletką", w której też jest trochę punka w tle, choć bardziej gra tu Pidżama Porno:) A już we wrześniu premiera książki o Meksyku.
Piątek, 3 Sierpnia, 2007
tak tak tak
Rona
chcę więcej takich książek. Niech autor się nie leni tylko pisze. I żadnych dobrych zakończeń nie znoszę bo życie nie jest wcale dobre.
Autor: Autor wcale się nie leni.
Wtorek, 31 Lipca, 2007
stabilność
igu
to chuj i wszystkim na zdrowie, pierdol się i stawaj na głowie. pierdolicie trzy po trzy, idźcie lepiej na piwo. a teraz to idę zajarac i spać, bo późno troche. ha!
Poniedziałek, 23 Lipca, 2007
stabilny rock'n'rollowiec
Siwa(M.)
Nie możliwe.
I pewnie nigdy nie będzie.
Niedziela, 22 Lipca, 2007
złoty środek..
Sisi
Przepraszam autora za poprzednie komentarze... Koniec końców, to miejsce służy, by wyrażać swoją opinię o książce a nie wygłaszać subiektywne poglądy i refleksje na temat świata... Nie mniej jednak muszę jeszcze coś dodać:) Owszem spalanie i zatracanie jest lepsze od stagnacji i wiecznego marazmu, nie mniej jednak miło by było mieć bezpieczną przystań, pewną stabilizację. By słowo "kocham" nie brzmiało jak frazes, slogan stosowany jako środek do osiągnięcia egoistycznych celów. Stabilny rockendrolowiec:)czy to możliwe:)
Piątek, 20 Lipca, 2007
Ostro:)
Sisi
Ostro nie:) realnie póki jeszcze wolno, kto wie czy za miesiąc, dwa nie zapuszkują mnie za takie teksty:) W końcu lepiej jest umrzeć stojąc niż żyć klęcząc... Swoją drogą Disorder bywasz jeszcze werblem :) czy to już legenda i aura buntu, by przyciągnąc czytelników:) to nie złośliwość, ot głupi żarcik.
Autor: nie bywam
Czwartek, 19 Lipca, 2007
Odpowiedż
Sisi gg 9096760
Oczywiście traumatyczne było czytać tak jakby o sobie samej, ale jak głosi stara prawda najdziwniejsze historie i scenariusze tworzy życie... Egocentryzm, cynizm i bezpodstawna agresja sprawiły,że ostatnio "uciekłam" od mistrza. Może on wróci, może ja wrócę tym razem... Nawet jeżeli to już nie będzie ten... to minie czas i zajmie jego miejsce ten sam typ... strach obawa balansowane na cienkiej linie nad przepaścią - niczym choroba dwubiegunowa z eufori w depresję i z powrotem... Mimo lęku niepowności to jest smak życia. Lepiej się spalać zatracać, niż egzystować ociekając marazmem. Nastały czasy "wyścigu szczurów", metroseksualnych gości paradując w wymuskanych pantoflach, przylizanych włoskach z czarną teczką w dłoni. Bigoteryjne cioty nadymające z oburzeniem usta na widok kobiety w glanach ze szlugiem otwarcie mówiącą jak zajebisty jest seks od tyłu w kajdankach... Ci sami sypiający z żonami pod kołdrą przy zgaszonym świetle w niedzielę po kościele. Spędzają całe dnie przy laptopach nastukani amfą, by po wyczerpującym tygodniu udać się do burdelu bzykać dziwki, o przepraszam luksusowej agencji - rozładować napięcie i stres:) Gardzę tym... otwórz Hella nawias a w nawiasie napisz "wieprz". Podpisano "Behemot" - w końcu lepsze to niżDanielle Steel:)
Tak na serio, 27 -letnia Sisi ponoć artystka:) wariatka:) rockemnka:)z globalnej wiochy zwanej stolicą.
Autor: Ostro patrzysz na świat Sisi. Ale coś w tym jest, że "Lepiej się spalać zatracać, niż egzystować ociekając marazmem"...
Czwartek, 19 Lipca, 2007
Dziwnie znajome...
Sisi gg 9096760
Wczoraj przeczytałam "Xenna moja miłość" i jestem w cholernym szoku. Każde słowo brzmiało dziwnie znajomo... Co prawda nigdy nie byłam narkomanką po odwyku... hym, bo nigdy nie brałam dragów:) I chyba tylko to różni mnie od tytułowej bohaterki... Wiem wiem, ktoś pewnie pomyśli czytając te słowa "porąbana baba identyfikuje się z fikcją literacką infantylne i paranoiczne" :)! OK niech myśli :) Nieistotne, że na mnie "życia król" utracjusz i kabotyn zarazem mówi Sisi. Myśli o nim zawsze wracają i on też wraca... nigdy tak naprawdę nie będziemy razem... Bryluje w świecie blichtru, gardząc Babilonem:) mój beznadziejny hedonistyczny i wspaniały mistrz. Intellige, ut credas, crede, ut intelligas...
Autor: Cóż, to chyba nie jest Ci za przyjemnie w tej sytuacji?
Poniedziałek, 9 Lipca, 2007
chaos
Providence
A mi się właśnie pierwsza część podobała najbardziej, ta rwąca się akcja i padające w oderwaniu wypowiedzi oddają atmosferę imprez. Podoba mi się też, że w drugiej części historia opowiadana jest już zupełnie inaczej, bez dialogów, tak bardziej z dystansu, choć wciąż w pierwszej osobie. W ogóle każda część jest zupełnie inna, to jakby trzy różne książki. I podziwiam autora za to, że potrafi tak różnymi stylami pisać.
Autor: de gustibus...
Zróżnicowana narracja to rzecz jasna zabieg świadomy i nie ma co tu podziwiać, musiałem zmieniać styl, bo inaczej sam bym się znudził pisaniem tej historii, z czego wnoszę, że czytelnik zanudziłby się tym bardziej. "Nie nudzić" - to moim zdaniem motto, które każdy, kto pisze, powinien wieszać sobie nad biurkiem :)
Niedziela, 8 Lipca, 2007
Hmmm
ajem
Książka podoba mi się, chodź jest trochę... schematyczna, szczególnie w pierwszej części. Ujebanie się w trupa-sex i tak dalej. Miało to pewnie dać wrażenie, że "dużo tego było" ale wypadło to średnio. Pozerstwo bohatera też pokazane tak trochę schematycznie. Ale książka wciągnęła mnie, nie powiem i dzięki pewnemu chaosowi pisania i chronologii stała sie całkiem dobrą alternatywną książką. Pozdrawiam autora serdecznie :)
Autor: pozdrav:)
Czwartek, 5 Lipca, 2007
uczucia mieszane...
Amaranta
Jak zobaczyłam tę książkę pierwszy raz to "o matko to będzie piękne"... No jakoś tak nie do końca. Chociaż muszę przyznać wciąga, ale coś mnie w niej drażni. Przede wszystkim oczekiwałam czegoś innego. Irytuje mnie, że główny bohater taki niby turbo punk, ale z punkowych ideałów jakoś niewiele w nim. I ta kasa, samochody, najdroższe alkohole, takie pozerstwo trochę. No tak mnie to razi w tym wszystkim. I jeszcze coś z tą chronologią jest popierniczone. Bo skoro o ile się nie mylę był z Xenną, kiedy był atak na WTC 2001 to jak później się nie widzieli 18 lat? Może ja coś pomyliłam... Ale muszę przyznać, że też się miło zaskoczyłam kiedy pan nawiązał do "Miłości w czasach zarazy", albo kiedy wymieniał pan te punkowe kapele. Co prawda teraz słucham głównie samego rocka, ale przez wiele lat punk był wszystkim ;). Co jeszcze mogę powiedzieć. No coś w tej książce jest, ale mnie nie porwało. Jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Zanim napisałam tego posta chwilę się zastanowiłam, bo mimo że średnio mi się ta książka spodobała, pan wydaje się być sympatycznym gościem. Ale w końcu po to jest to forum, aby wyrazić swoją opinię, a tu widzę, że tyle pochwał, no to mała dawka ostrożnej krytyki nie zaszkodzi :P. Pozdrawiam ;)
Autor: Bohater jest pozer bez dwóch zdań... no bo i taki miał być:) I powiem Ci, że mnie też on irytuje. Co do chronologii, to po prostu akcja ostatniej części dzieje się w przyszłości, gdzieś w okolicach roku 2020, a że nie biegają po plaży w Meksyku ufoludki, to ta podróż w czasie faktycznie może być trudna do wychwycenia. Dzięki za komentarz :)
Poniedziałek, 2 Lipca, 2007
cholera
...
Jak mocno wzbraniałam się prychając i objeżdżając książkę po kilku stronach, tak teraz wszystko zupełnie się zmieniło... Niesamowicie znajoma, niesamowicie... Te puzzelki, ogrom innych słów, rytuałów i wydarzeń naprawde jak z życia. No i seks. Można się bać, udało się. Teraz boję się ją skończyć. Wyobrażam sobie te wszystkie zdjęcia... Przyjemne.
Autor: A czego można się bać?
Puzzelki na pewno przyjemne:)
Niedziela, 1 Lipca, 2007
;)
Thalia thaliaa@poczta.fm
Pierwsza to była "Miłość i śmierć Kurta Cobain'a" czy jakoś tak, nie przeczytałam jej do końca, później była jeszcze jedna (teraz mi się przypomniało) "Ten obcy", i znowu długa przerwa w czytaniu, teraz nie przestanę czytać, będe czytała książki właśnie tego typu jak "Xenna" to jest taki swiat... wspaniały świat, w którym chciałabym na długo zostać. Pogo, koncerty... w moim przpadku bardziej metal niż punk, ale ostatnio ściągnełam sobie parę piosenek zespołu Włochaty i muszę przyznać, że wpadło mi do ucha ;) To wszystko to moje życie, może jest to troche śmieszne w końcu mam 15 lat (prawie), co ja mogę o tym życiu wiedzieć... W każdym razie książka bardzo mi się podobała ;].
Autor: Nic tak nie cieszy autora jak pobudzenie w czytelniku chęci zgłębiania lektur. W dziale "komentarze autora" wrzuciłem kilka godnych polecenia tytułów, ale jak podobają Ci się ostrzejsze klimaty to sięgnij po Henry'ego Millera lub Philipa Rotha (ten ostatni zdecydowanie lżejszy, polecam "Konające zwierzę"), a jak chcesz klimat polskiego rocka to może być "Tekila" Vargi. Polecam też uwadze twórczość Witolda Horwatha (nie tylko dlatego, że to mój kolega, po prostu jest świetny) - zobacz na stronie www.witoldhortwath.pl.
Niedziela, 24 Czerwca, 2007
;)
Thalia tj.sikorski@neostrada.pl 2475968
Nie przeczytałam jeszcze do końca, zostało mi 50 stron, ale powiem tylko tyle że to druga książka w moim życiu (a mam 15 lat) którą przeczytam sama z własnej woli ;)
Autor: Cóż, moim zdaniem warto czytać książki z własnej woli:) Dzięki, to bardzo miłe Thalio. A jaka była pierwsza przeczytana z własnej woli książka?
Czwartek, 21 Czerwca, 2007
seks
naaatala natajka1988@buziaczek.onet.pl
Po przeczytaniu tej książki naszła mnie ochota na "ostrzejszy" seks z moim chlopakiem:p Mój chłopak jednak zauważył nagłna zmianę i zapytał czy to nie przypadkiem przez tę książkę choć nie wiedział o czym jest(powiedziałam mu tylko że zboczona) ale ta zmiana baaardzo mu się spodobała :D Ogólnie książka super ale oraz trochę psyche pzdr:)
Autor: Jak pisałem to też mnie nachodziła taka ochota...
Środa, 20 Czerwca, 2007
cdn
cyniczna s.
Melanże z Żyletką... a w poincie samobójstwo;)
Autor: no coś w tym stylu:) nie chcę zdradzać zakończenia, ale w przeciewieństwie do "Xenny" jest bardzo wyraziste.
Wtorek, 19 Czerwca, 2007
CDN?
Izka
Polecam "Xennę" wszystkim moim znajomym. Przeczytałam ją w dwa dni, nie odrywając się i to jest jedna z moich ulubionych powieści. Podziwiam za szybką akcję i takie naturalne rozmowy pomiedzy bohaterami. Mam tylko trochę żal o zakończenie - właściwie tak jakby taśma się zerwała. A może to oznacza, że ciąg dalszy nastąpi? Czy pan Autor nie myśli o kontynuacji?
Autor: Ta historia się nie kończy, bo w życiu bohatera "Xenny" nic się nie kończy, a już na pewno trudno spodziewać się happy endu. Dalszego ciągu nie będzie, bo i co by w nim miało być? Że żyli długo i szczęśliwie? Albo, że jednak się odnaleźli jak bohaterowie "Miłości w czasach zarazy"... i wspólnie zmarli? To opowieść o wegetacji, o bezsensownym pościgu za mirażami, a taki pościg nie ma mety.
W przyszłym roku będzie jednak nowa powieść z tym samym bohaterem, której wątki w pewien sposób odnoszą się do "Xenny".
Przy okazji, mam do Was pytanie, co myślicie o tytule "Melanże z Żyletką"? Mi się bardzo podoba, choć - jak to często bywa - mało kto moje zdanie podziela...
Poniedziałek, 18 Czerwca, 2007
Wciągająco
Rosa
Właśnie przeczytałam Xennę i szczerze powiedziawszy momentami wzbudza we mnie ogromny wstręt. Dla mnie to całe życie autora wydaje się być w pewnym sensie totalnym bagnem, w którym on czuje się najlepiej.
Książka ta aczkolwiek jest bardzo wciągająca - chęć poznania nieludzkiego toku myślenia.
Autor: Hm, nie jestem pewien czy w "totalnym bagnie" można czuć się najlepiej... chyba co najwyżej tak sobie:)
Wtorek, 29 Maja, 2007
hm
bv
Nie chodzi nawet o atomsferę punk, bo każdy kto żyje muzyką i młodością podobne ma wspomnienia (no nie wierzę niczym stara baba;)) chodzi o tło, które każdy poszukujący przeżył. A najpiekniej jest, gdy to tło dzieje sie w tej chwili. A czy smutne, uzależnione od seksu, nie wiem, takie jest życie, w końcu smutek, seks, miłość ta mniejsza i większa, ból, obsesja, dzika radość, spotnaniczność... warunkuje doznania, te, które w prosty sposób przekazuje autor.
Książki, które się pamięta to te przeczytane jednym tchem, nerwowo omijając strony, które nas nie rajcują; strony przez które przepływa blask porannego słońca z żaluzji i blask ze zmęczonych oczu nad ranem; warto było;)
Autor: jak ładnie to ujęte:) Sam jednak nie jestem pewien czy tak istotnie jest - są książki, od których nie mogę się oderwać, a które mimo wszystko jakoś potem przepadają, ale było też wiele takich, które "smakowałem" tygodniami - tak choćby było ze wszystkimi powieściami Grassa, mojego ulubionego pisarza, którego nigdy nie czytałem "jednym tchem". Myślę, że nie ma reguły...
Wtorek, 22 Maja, 2007
..
ddd
dzięki temu co przeczytałam w tej książce wiem jedno.. nigdy nie chciałabym tak życ.. owładnięta obsesją na pukcie seksu. zaakoholizowana całe dnie i noce. nienawidzę niespełnienia, bezmyślności.. idealizacji także. a więc dziękuję za motywację do spełniania swoich marzeń, osiągnięciu celów, zaspokajania swoich potrzeb i pragnień w bardzo szalony sposób, jednak bez popadnia w uzależnienia, które czynią z człowieka niewolnika.
ksiażkę czyta się jedym tchem, jednak nie zastanawia się nad jej treścią, przekazem.. bo czy takowy jest? opisy dobre, postać bohatera rozbudowana prawidłowo. fabuła ciekawa, taka bajka dla dorosłych dzieci. świat kolorowy, a jednak szary. akcja wartka, a jednak nudna. książka pełna sprzeczności. można się pogubić w tym wszystkim. świat nie dla mnie. ale znajdą się na pewo tacy, co im przypadnie do gustu. mimo wszystko miła lektura, chociaż wnioski wyciągnęłam inne niż autor zakładał: no sex, no drugs, no beer :)
Autor: myślę, że wyciągnęłaś jak najbardziej słuszne wnioski. Żyć tak jak bohaterowie Xenny nie jest ani łatwo, ani przyjemnie, a i pogubić się w lawinach kłamstw (także samooszukiwania się) jest łatwo... odnaleźć później za to trudno.
Poniedziałek, 14 Maja, 2007
Życie
alfa http://alfa8.bloog.pl
Żadna książka nie trafia do każdego. Za bardzo się różnimy między sobą, w odbiorze tego co nas otacza. Na podstawie moich doświadczeń mogę powiedzieć, że urodzenie dziecka zmienia kobietę. Wiele lat matka czekała bym się zmieniła (zmądrzała, dorosła), ciągle faszerowała mnie tekstami co do kolejnych etapów mojego życia, które miały jej zdaniem to sprawić. I było tak, że zrobiłam maturę, poszlam na studia, potem zaczęłam zarabiac na siebie itd i wcale to mnie nie zmieniało. Dopiero urodzenie młodej, a wcześnie Groszka, tąpnęło moim życiem. Parę dni temu jak bumerang wróciły mi mysli samobójcze i pomyślałam w tym wszystkim, że ona tego nie zrozumie... zostałam i jest zajebiście. Bo życie jest piękne, czasem tylko zdarzają się jakieś kiepskie momenty. Nie warto się na nich skupiać :-)
Sobota, 12 Maja, 2007
może i tak.
Siwa(M.)
Może i trafia do jakiejś tam grupy odbiorców, ale usłyszałam tez masę opinii, że książka monotonnie pisana, że nudna i właściwie ciągle to samo.. nawet opisy palców w cipkach. Książka jest raczej dla tych, którym się taki świat bardzo podoba i marzą gdzieś o takim życiu, albo wręcz dla tych, co życie podobne i uczucia mają u siebie. Inaczej nie do zrozumienia i bez entuzjazmu.
Sobota, 12 Maja, 2007
"meksykański" komentarz
TLALPAN washtex@wp.pl
Witam. Dzisiaj w nocy skończyłem czytać "Xenne". Nie wiem czy czytasz wogóle komentarze czytelników, czy też tak jak w książce traktujesz nas jak prostych i bezmyślnych dostarczycieli zer do cyfry początkowej na koncie bankowym? Mnie nie robi to różnicy. Książka podobała mi się ...a raczej zaciekawiła. Zarówno część "polska" jak i " meksykańska" ...Moja była żona kupiła mi ją właśnie ze względu na latynoskie akcenty. ...i pewnie zrobiła błąd ...a może właśnie dlatego.
Obudziły się we mnie wspomnienia ostatnich podróźy do Meksyku i prawdopodobnie za jakiś czas zacznę pakować walizki. trochę mi szkoda syna, którego prawdopodobnie nie zobaczę przez jakiś czas, ale duszę się i niezależnie od konsekwencji podejmę tę decyzję ...cholerna książka ...dobra do bólu ...ekspresyjna i taka realna ...czasami, czytając miałem wrażenie, że nie trzymam w rękach kawałka makulatury, ale butlę rumu SOLERA ANEJO.
...może trochę za dużo "seksu po pięćdziesiątce" ...ale skoro taki był zamysł to widocznie tak miało być. Jedyne co mnie trochę ostudziło ...niepotrzebnie, bo odłożyłem butelkę piwa na moment to posłowie. Niepotrzebnie dodane. Zamiast tego można było zamieścić kilka pijackich zdjęć z Meksyku. Ja mam kilka takich perełek i robią spore wrażenie na oglądających ...albo po prostu jakieś fajne fotki ...nie wiem, nie moja sprawa. Mam możliwość napisnia komentarza i nie mogłem się powstrzymać. Będę czekał na nową książkę. Nie wiem czy zdążę przeczytać przez wyjazdem czy może po powrocie ...jeżeli wrócę ...pewnie sporo jest tego rodzaju wiadomości, ale było by miło jakbyś odpisał. ...chyba, że to wszystko bujda ...wierzę jednak, że "łyczek" prawdy został wlany w przepite i przepalone gardło tak abym nie starcił wiary w słowa, które uznałem za napisane właśnie dla mnie ...Xenna prawdopodobnie napisana właśnie dle mnie.
...Bardzo Ci dziękuję
...idę się napić
Autor: wielkie dzięki, skoro wybierasz się do Meksyku to chyba jakoś w czerwcu wyjdzie moja książka o Mexico, może Cię zainteresuje. Koniecznie pojedź na Playa Escondido, niebo tam jest nocą niezwykłe, można samotnie leżeć na piasku, patrzeć na gwiazdy i upijać się destylatem z agawy. Dzięki za zdjęcie, na maila też odpiszę. Saludos!
Sobota, 12 Maja, 2007
;)
hebe76
JESTEŚ BOSKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Autor: prawdopodobnie tak, choć niestety i bogom zdarzają się upadki...
Piątek, 11 Maja, 2007
XENNA
ANALENA
Witam! Jestem bibliotekarką. Latek już się trochę ma i świat punk-rocka nie jest mi obcy. Ostatnio uzupełnialiśmy księgozbiór biblioteki, by nasi czytelnicy byli usatysfakcjonowani i uradowani z nowości, które wypełnią nasz księgozbiór. Wybrałam tą książkę, przeczytałam i z chęcią będę ją polecać czytelnikom!!! Pozdrawiam.
Autor: A to jest mi bardzo miło. Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników Pani biblioteki.
Czwartek, 10 Maja, 2007
O to chodziło!
Dee Dee
Zajebista książka. Bez 2 zdań. Takie rzeczy chce się czytać. Wszystko to bardzo bliskie, a jednocześnie na ten świat z "Xenny" patrzę jednak z pewną zazdrością. Fajnie by było za kilka lat być takim punkiem.
Autor: punkiem???... pewnie fajnie
Poniedziałek, 30 Kwietnia, 2007
...
cyniczna s.
Więc właśnie..wydaje mi się że narracja pierwszoosobowa pozwala głębiej spojrzec w świadomośc bohatera, i jest dużo bardziej ekspresyjna..tymczasem jakoś się tak złozyło, że Xenna wypadła w niej trochę schematycznie. Nie zgodzę sie ze stwierdzeniem, ze każda z nas jest czasem banalna, ani tym bardziej, że tak bardzo zmieniają sie nasze predyspozycje intelektualne,charakter itd z wiekiem czy po urodzeniu dziecka, choc może jestem idealistka;) Moja teoria jest taka..autor chciał stworzyc niezwykłą bohaterkę, ale za trudne okazało się przedstawienie własnie jej wewnętrznego świata (choc bardzo ambitne;)),trochę mozna zawsze naściemniac, ze bohater przezył rozczarowanie...że zmiana mentalności blabla..ale jakiś taki niedosyt.., choc najwazniejsze chyba zostało osiągnięte..książka trafia w gusta "odbiorcy masowego" jak widac;)Tyle ode mnie...nie będę sie wtrącac jak starsi rozmawiają;)
Autor: mam gdzieś gusta "odbiorcy masowego", wtrącaj się moja Cyniczna czytelniczko kiedy tylko masz ochotę ;)
Wtorek, 24 Kwietnia, 2007
pogo
alfa kazamuko@wp.pl
he he kilka kawałków, to nie pół... moi koledzy z dawnych lat jak ruszą się, to też parę kawałków i do baru na browary :-) i to jest ok, mi się podoba, że starzy jeszcze się w ogóle ruszą do czynnej zabawy i to kumam, ale żeby młodzi, byli czasem tacy bez kondycji... zresztą jak rozejrzeć się dookoła to widać co się dzieje. Na treningi, na które chodzę przyszedł niedawno chłopaczek 14 lat i nie mógł się schylić do swojej wyprostowanej nogi i w ogóle żenada, patrzyłam na to wręcz oniemiała, bo to dla mnie szok był, aż w końcu absurdalność tej sytuacji jakoś mnie rozbawiła, zwłaszcza, że obok kolega prawie 30 lat i on dawał radę, więc wymieniliśmy się porozumiewawczym spojrzeniem, że my starzy ale się jakoś trzymamy, po którym ja oczywiście mało nie parsknęłam śmiechem... na sali pełnej skupienia, bo ćwiczę aikido sztukę walki, która trafiła do nas ze wschodu he he
Autor: "my starzy ale się jakoś trzymamy" - wiadomo, old punk never die! :):)
Wtorek, 24 Kwietnia, 2007
:-)
alfa kazamuko@wp.pl
he he coś w tym jest. chodzę często na koncerty i zdarza się tak, że ja idę w pogo, bo po to w sumie tam chodzę, a młode panny podpierają ściany, na przedostatnim koncercie prawie nikt się nie ruszył, a ja i owszem, nastoletni chłopcy przygrzali ostre pogo, ale co z tego jak po połowie kawalka się zasapali, może nie powinnam ale skomentowalam to, pokazując ich koleżance i mówiąc, że cieniasy, no i ja w tą dziurę po nich sobie wskoczyłam i bawiłam się i cieszyłam z tego wszytskiego, bramkarz pod sceną do mnie z kciukiem do góry że ok się bawię, kapeli miło, a młode zblazowane panny i podobni wiekiem chłopcy podpierali ściany i ja do nich też się tańcząc uśmiechałam, bo sama nie wiem ale życie wydaje mi się takie zajebiście piękne, a zwłaszcza jak muzyka zabrzmi, i to na żywo...
Autor: oj, muszę przyznać, że też jestem cienias i po kilku kawałkach w pogo muszę odpocząć:)
Poniedziałek, 23 Kwietnia, 2007
przemijanie
alfa kazamuko@wp.pl
Myślę, że od narodzin aż po śmierć przechodzimy przez parę etapów i wraz z nimi zmienia się nie tylko nasza świadomość, sposób myślenia, ubierania, zmienia się nasze ciało, dojrzewa, potem zaczyna się starzeć itd. I jest to nieubłagane, co byśmy nie robili, prawda jest taka że przemijamy, nic nie dostajemy na wieczność, na zawsze. Mamy tylko siebie, tu i teraz. Wiem, że mam dość specyficzne podejście do zewnętrznego wizerunku, może przez to, że zawsze bardziej skupiałam się na tym co wewnątrz, szukałam czegoś prawdziwego w życiu. Wygląd fizyczny jest tylko częścią nas i to najszybciej zmieniającą się, a jednak wiele kobiet berdzo źle reaguje na to co się dzieje z ich ciałami... przeczytałam, kiedyś, że są kobiety których wartość nie przemija wraz z urodą i to wydało mi się piękne. Przyznam, że z powodu tego, że byłam dość ładna miałam ciągle jakieś przeboje z facetami. Teraz po latach mam względny spokój. Wszysko ma plusy :-) Co do bohaterki to normalne, że ona też wraz z wiekiem, urodzeniem dziecka, się zmienia. Jedyne co się nie zmienia to jej miłość do niego. Może wydaje się momentami banalna ale czyż takie nie bywamy? Tylko, że nie przyznajemy się do tego, zwłaszcza jak jesteśmy uwikłane w jakiś ostry punkowski wizerunek...
Autor: Kobiece piękno drzemie w energii, jest piękna dotąd, dokąd potrafi cieszyć się z życia i tą radością zarazić innych. Znam nastoletnie dziewczyny, w których nie ma nic pięknego. Widziałem też na scenie Patti Smith (rocznik 1946) i uważam, że jest absolutnie piękną kobietą. Mało tego, jest kobietą absolutnie pociągającą, bo w jej energii jest nieprawdopodobny erotyzm. I nie mam wątpliwości, że choć Patti jest starsza od mojej mamy, to mógłbym się w niej zakochać. A przecież Patti to tylko przykład... Młodość nosimy w duszy, a ciało jest piękne tak długo, jak długo dokąd radość z życia się w nas nie wypali...