Powrócę jeszcze do tematu, o którym pisałem niedawno w związku zapowiedzią polskiego rządu o gotowości wydania w 2010 roku ponad 740 mln zł (ponad 80 mln zł więcej niż w 2009) na wojenkę z Talibami w Afganistanie - tzw. zwiększenie polskiego kontyngentu (przy okazji prasa wypisywała ostatnio brednie na temat tego, że oto polski żołdak ma szansę schwytania Bin Ladena, którego nie może od lat odnaleźć amerykański wywiad). Otóż czytam właśnie, że "w wyniku rządowego programu oszczędności budżetowych kwota na zakupy nowości bibliotecznych została zmniejszona w 2009 roku do 10 mln zł". Pieniądze pochodzić będą z dotacji resortu kultury. Przypomnę, że w 2005 roku na ten sam cel przeznaczono 30 mln zł, w 2006 roku dofinansowanie zmniejszono do 28,5 mln zł, a przez kolejne dwa lata utrzymało się na poziomie 28 mln zł. Nie będziemy mieli w bibliotekach książek, za to będziemy mieli więcej spoconych żołnierzy uganiających się za widmem terrorysty. Piękna wizja.